10 lipca 2011

Fauna Gorców

Świat zwierzęcy Gorców jest podobny jak w innych częściach Be­skidów. Niedźwiedzie zostały wybite na początku XIX w. Od końca lat 80. obserwuje się jednak na obszarze Parku Gorczańskiego przechodniego niedźwiedzia w okresie letnim. Istnieje przekonanie o obecności niedźwiedzia na południowych stokach Lubania. W 1992 r. niedźwiedź założył ponownie gawrę w Gorcach, tym razem na południowych stokach Kiczory (1282 m). Całkowicie wytępiono żbiki, spotykane w okresie międzywojennym w Paśmie Lubania. W obszarze źródliskowym Kamienicy obserwuje się po kilka wilków, w ich wędrówkach od strony Beskidu Sądeckiego i Tatr Biel­skich. W trudno dostępnych zakątkach żyją rysie, borsuki i gronostaje, a w potokach - wydry. Rzadkie są też popielice, orzesznice i koszatki. Dość licznie występują  jelenie, sarny, dziki, zające, lisy, kuny, łasice i tchórze. Jeszcze w latach 30. obserwowano w Gorcach orła przedniego i sokoła wędrownego. Dzisiaj z ptaków drapieżnych występują: myszołowy, jastrzębie, pustułki, trzmielojady i kobuzy, a rzadziej kanie rude i krogulce. Sowy reprezentują: puchacze, puszczyki uralskie i pospolite; a leśne kuraki - jarząbki, cietrzewie (ich ilość ostatnio wzrosła) i rzadkie głuszce. Pod Kiczorą (1282 m) zachowało się stanowisko lęgowe czarnych bocianów. W latach 70. wróciły na teren Gorców kruki i żyje ich tu kilkanaście par. Spośród innych gatunków krukowatych spotykamy srokę, sójkę orzechówkę oraz wieszczka (ptaka typowo alpejskiego). Pospolite są dzięcioły, także nie tak częste na innych terenach: dzięcioł białogrzbiety i typowo wysokogórski - dzięcioł trójpalczasty. W gorczańskich lasach spotykamy też: pluszcza, krzyżodzioba świerkowego, gila, siwerniaka oraz pliszki - siwą, górską i żółtą.
    Świat gadów reprezentują trzy gatunki jaszczurek (zwinka, żyworodna i padalec beznogi) i dwa węże - żmija zygzakowata, spotykana na polanach, oraz zaskroniec. Wśród płazów często spotkać można salamandrę plamistą (symbol Gorczańskiego Parku Narodowego), traszkę górską i traszkę karpacką (endemit karpacki), kumaka górskiego i ropuchę szarą.
    Świat ryb jest dosyć ubogi. Na Rabie i Dunajcu złowić jeszcze można lipienia, troć, głowacicę, pstrąga potokowego, głowacza pręgopłetwego, strzeblę.
    Bezkręgowce, zwłaszcza motyle i chrząszcze, stanowią najliczniej­szą gatunkowo i najbardziej zróżnicowaną grupę zwierząt. Turysta wędrujący po Gorcach zwróci uwagę na liczne owady, niektóre duże i wielce dokuczliwe (gzy bydlęce), różne gatunki wspaniale latających ważek, mrówki gmadrówki czy biegacze. Groźnie w powietrzu prezentują się trzpiennik olbrzymi i zgłębiec. Pod względem ilości owadów Gorce są jednak znacznie uboższe od sąsiednich Pienin. Z motyli uwagę zwracają szlaczkonie, cytrynki i rusałki z rodziny perłowców, a z motyli nocnych - niedźwiedziówka babkówka. Chrząszcze to m.in. żuk gnojowice, ryjkowce, korniki oraz rozpucz, a mięczaki - pomrów błękitny oraz ślimak nadobny.

Flora Gorców

    Na szatę roślinną Gorców największy wpływ miała budowa geo­logiczna i morfologiczna oraz klimat. Równie istotnym czynnikiem była działalność człowieka. Osadnictwo, rozpoczęte w XIII w. powodowało zmniejszanie powierzchni lasów, najpierw w piętrze pogórza a potem również w reglu dolnym. Pierwsze z wymienionych pięter roślinnych sięga w Gorcach do wysokości 600 m n.p.m. Regiel dolny wznosi się przeciętnie do 1150 m (na stokach pd. do 1200 m, a na pn. do 1100 m). Wyżej występuje regiel górny.
    Pod względem geobotanicznym centralna część Gorców należy do Podokręgu Śląsko - Babiogórskiego, a Pasmo Lubania — do Podokręgu Sądeckiego. W piętrze pogórza dominują obecnie uprawy i pastwiska. Niemniej na południowych stokach Marszałka nad Krościenkiem zachowały się resztki dawnych lasów gradowych z udziałem grabu, lipy i dębu. W do­linie Dunajca między Krościenkiem i Zabrzeżą, w dolnych częściach zboczy oglądać jeszcze można fragmenty lasów grabowo-dębowych z udziałem jaworu, klonu, lipy drobnolistnej i wielkolistnej. Wzdłuż potoków i w miejscach wilgotnych spotkać można lasy łęgowe z olchą czarną i siną, wierzbą siwą, topolą białą. Obficie pienią się ziołorośla.
    W reglu dolnym do wysokości ok. 900 m rósł bór jodłowo-świerkowy. Do dziś zachowało się go niewiele — drewno jodły jest cenne. Wyżej, do ok. 1150 m zdecydowanie dominowała buczyna karpacka. Spore jej partie nadal spotkamy w źródliskowych częściach dolin. W zespole buczyny karpackiej przeważa buk. Mniej jest jodły, a dodatek stanowią świerk, modrzew, brzoza, jesion, osika, jarzębina, wierzba iwa. Prawie znikły już jawory (pozostały po nich tylko liczne nazwy „Jaworzyna") i wiązy górskie.
    W runie leśnym dominuje żywiec gruczołowaty, żywokost sercowaty, narecznica samcza, paprot­nik Brauna, sałatnik leśny, przytulia okrągłolistna, podrzeń żebrowiec, przełącznik górski, tojeść gajowa, złocień okrągłolistny, jaskier platanolistny, omieg austriacki, tojad smukły, miłosna górska i parzydło leśne. W warstwie podszczytowej regla dolnego jako krzewy pojawiają się: pokrzyk, wilcza jagoda, szczyr trwały, kopytnik, gajowiec żółty, wawrzynek wilcze łyko, róża bezkolca, borówka czarna, bez koralowy, leszczyna. W II połowie XIX w. na tereny regla dolnego wprowadzono w spo­sób sztuczny drzewostany świerkowe. Dziś dominują one zwłaszcza w zachodniej i południowej części Gorców. Świerk szybko rośnie i ma drewno dobre dla celów budowlanych; okazał się jednak słabo zakorzeniony i mało odporny na choroby oraz szkodniki. W Gorcach spo­tykamy także sztucznie wprowadzone lasy sosnowe, modrzewiowe, brzozowe i olszy szarej. W dawnych lasach gorczańskich w piętrze regla górnego pano­wał świerk z domieszką modrzewia i jarzębiny oraz buka i jodły. Ponadto występowały: wiąz górski, jawor, jesion i osika. Współcześnie regiel górny porasta wyłącznie bór świerkowy, przeważnie wprowadzony sztucznie, z niewielkim udziałem innych drzew i krzewów. Charakterystycznymi dla runa są paprocie — m.in. wietlica alpejska. W reglu górnym często występują: borówka czernica, liczydło górskie, kosmatka leśna, podbiałek oraz mech płonnik.
    Znamienne dla Gorców, liczne polany, powstawały od XV w. wskutek karczowania terenów pod uprawy, koszenie i wypas. Skład gatunkowy łąki zależy od żyzności gleby i nawodnienia. Dla miejsc jałowych charakterystyczne są bliźniczyska, porośnięte bliźniczką — trawą o krótkich, wąskich, ostrych źdźbłach, zwaną przez gó­rali psiarą, psiarką, albą psią trawką. W mokrych partiach występują młaki kozłkowo-turzycowe. Charakterystyczne dla tego zespołu są białe strzępy owoców wełnianki. Około 1970 r. pasterstwo w Gorcach zaczęło zanikać. Dzisiejszy wygląd polany zależy przede wszystkim od tego, jak dawno była ona po raz ostatni wypasana lub koszona. Na wyżej położonych polanach, z użytkowania których rezygnowano najwcześniej, można obserwować tzw. sukcesję przyrodniczą. Na łące pojawiają się coraz wyższe ziołorośla i krzewy, m.in. borówka czernica i malina. Zagłuszają one trawy, ale rosnąca płatami bliźniczką potrafi im się długo opierać. Sukcesja ma wiele faz i dopiero za wiele dziesiątków lat doprowadzi do odtworzenia naturalnego lasu — o ile nie zostanie przyspieszona sztucznym zalesieniem. Często napotkamy w Gorcach tereny, na których resztki łąki współistnieją z niedawno posadzonym lasem świerkowym.
    Około 35% gatunków roślin naczyniowych Gorczańskiego Parku Narodowego występuje na polanach. Ich zarastanie skutkuje ubożeniem gatunkowym roślinności, dlatego utrzymywanie wypasów i koszenia jest wskazane. Bez tego wkrótce znikną np. krokusy, tak liczne wiosną w zachodniej i północnej części Gorców. Szeroką gamę gorczańskich kwiatów reprezentują także: tojady, omiegi górskie, dziewięćsiły bezłodygowe, mieczyki dachówkowate, liczne gatunki gory­czek i storczyków.
    Na terenie Gorców spotykamy aż 944 gatunki roślin naczyniowych, 250 gatunków mchów oraz 450 gatunków porostów. Z gatun­ków subalpejskich występują: kuklik górski, tymotka alpejska, wiechlina alpejska, fiołek dwukwiatowy, pięciornik złoty, modrzyk górski, chaber miękkowłosy, złocień okrągłolistny, miłosna górska, zarzyczka górska, omieg górski, modrzyk alpejski, bodziszek leśny, ciemięźyca zielona, jaskier platanolistny. Pod szczytem Kudłonia wprowadzono sztucznie kosodrzewinę. W 1982 roku w otoczeniu skałek na Kudłoniu odkryty został relikt glacjalny—typowy gatunek górski —skalnica gronkowa, a obok niej — obecnie na jedynym stanowisku w Gorcach - powojnik alpejski. W piętrze regla dolnego zwracają uwagę: liczydło górskie, kokoryczka okółkowa, róża alpejska, parzydło leśne, tojad smukły, szałwia lepka. Rośliny ogólno górskie we wszystkich piętrach flory gorczańskiej to: podbiałek alpejski, urdzik karpacki, ostrożek lepki, goryczka trojeściowa, paprotnica górska, przetacznik alpejski. W runie lasów sosnowych i świerkowych w rejonie Harklowej i Łopusznej, na pokładach torfu, znaleźć można mchy torfowe i płonniki z typową roślinnością bagienną (bagno zwyczajne, żurawina błotna, borówki — czernica i bagienna, brusznica, rosiczki, turzyce, wrzosy).

Klimat Gorców

Na terenie Gorców znajdują się trzy piętra klimatyczne:

• do 600 m (wg niektórych źródeł do 750 m)—umiarkowanie ciepłe ze średnią temperaturą roczną ok. 6 st.C;
• od 600 (750) do 1000 m — umiarkowanie chłodne ze średnią temperaturą roczną 4-6 st.C;
• powyżej 1000 m — piętro chłodne ze średnią temperaturą roczną poniżej 4 st.C.
    Klimat gorczański ma charakter typowo górski i należy do tzw. dzielnicy karpackiej z długą i ostrą zimą. obfitymi opadami i krót­kim okresem wegetacyjnym — ok. 155 dni. Wiosna bywa w Gorcach krótka, lato deszczowe (szczególnie lipiec), natomiast jesieni prze­ważnie długa i pogodna. Dominują wiatry zach. lub pd.-zach. Często dociera do Gorców lokalny wiatr halny. Jego silne (do 40 m/sek.) i ciepłe podmuchy przyspieszają topnienie śniegu i często czynią znaczne szkody w drzewostanie. Ilość opadów waha się od 720 mm w dolinach (np. w Kamienicy) do ok. 1350 mm na Turbaczu. Pokrywa śnieżna zalega od 80-240 dni, a roczna ilość dni z mgłą w wyższych partiach Gorców sięga 140. Na każde 200 m wzniesienia temperatura obniża się o 1 st.C, a abso­lutna amplituda temperatur może dochodzić nawet do 55 st.C. Na ogół w zimie (listopad-luty) notuje się wyższe ciśnienie atmosferyczne niż późną wiosną i latem (maj-lipiec). Na pd. obrzeżach Gorców od późnej jesieni do wiosny występują często tzw. morza mgieł, charakterystyczne dla gór wyższych, a wywołane inwersją temperatury w Kotlinie Nowotarskiej. Mgły te powstają, gdy w dolinach, ok. 100 m nad powierzchnią ziemi, zbiera się duża ilość zimnego powietrza, podczas gdy na wierzchołkach Gor­ców panuje wyższa temperatura. Często zjawisku temu towarzyszy słoneczna pogoda na szczytach. Morza mgieł w dole tworzą wówczas wspaniała oprawę dla panoramy Tatr. Mikroklimat poszczególnych rejonów Gorców zależy od usytuowa­nia stoków oraz szaty roślinnej. W okolicy Rabki występuje stosunkowo niewiele mgieł i silnych wiatrów, a za to wyjątkowo korzystne nasłonecznienie (2 tyś. godzin rocznie), zwłaszcza latem. Na klimat Ochotnicy ma wpływ osłonięcie wydatnymi grzbietami Gorca i Lubania, o dużych wysokościach względnych. W masywie Turbacza grube płaty śniegu utrzymują się aż do czerwca, ataki zimy zdarzają się zaś w samym środku lata. Ilość dni z pokrywą śnieżną waha się od 90 (Raba Wyżną) przez ok. 95 (Ochotnica) do ok. 100 (Nowy Targ).

Sieć wodna Gorców

Typowo górski klimat Gorców i zwarta szata roślinna sprawiły, że jest to teren silnie nawodniony, ze szczególnie dużą ilością źródeł i znacznym spadkiem wód w górnym biegu potoków. Stoki północne i zachodnie odwadniane są na ogół przez dopływy Raby, a pozostałe należą do dorzecza Dunajca. Największą powierzch­nię dorzecza ma Ochotnica (ponad 100 km2). Najdłuższa jest dolina Kamienicy (ok. 33 km), w części górnej jeszcze dosyć dzika i odludna. Takie potoki jak: Olszowy, Turbacz czy Konina tworzą w lejach źródliskowych skalne wąwozy o stromych, kilkunastometrowych ścianach. Niepowtarzalne walory krajobrazu zachowały do dziś (mimo po­prowadzenia ruchliwych szos): Kamienica - od przełęczy Przysłop przez Wiatrówki i Białe do Szczawy -  oraz Dunajec na pograniczu z Beskidem Sądeckim w tzw. Przełomie Tylmanowskim. J. Sitowski pisał w książce z r. 1918:
Najpiękniejszą częścią drogi wiodącej ze Starego Sącza do Krościenka jest ta, która rozpoczyna się w Tylmanowej a kończy w Kłodnem. Jakże ślicznie wygląda las mieszany ciągnący się wzdłuż Dunajca. Rzeka płynąc korytem głazami zastanem, pieni się i huczy, tworzy to kaskady, to baseny. Nader przyjemne wrażenie opisać się nie dające wywołują efektownie zabarwione buki, graby i osiki rosnące w towarzystwie drzew szpilkowych w chwili przedzachodniej, gdy kąpią się w ciepłych, ostatnich promieniach jesiennego słońca.
Ciekawa z punktu widzenia hydrograficznego jest przełęcz Borek. Bardzo blisko niej (i zaledwie kilkanaście metrów niżej) przepływa Kamienica. W dolinie Koniny, po drugiej stronie przełęczy, erozja wgłębna postępuje szybciej niż w dolinie Kamienicy. Tej ostatniej grozi więc kaptaż (czyli przeciągnięcie) przez Koninę. Na zboczach Wyszniej (1103 m), w obrębie starego osuwiska, w urokliwym zakątku (panorama Tatr!) leży Pucułowski Stawek . Ma on 40 m długości i ok. 15 m szerokości. Jest to jedyne stałe jeziorko w Gorcach, nie wykazujące większych wahań poziomu wody. Jeziorka okresowe mają w ostatnich latach tendencję do zamieniania się w młaki lub zanikania, ale mimo to warto je po­znać. Najciekawsze znajdują się na stoku Runka (jeziorka Zawadowskie i Iwanowskie); na stokach Wielkiego Wierchu nad Białem; na Zbójeckim Placu na skraju polany Średniak, na polanie Lubań oraz na polanie Jeziorne, na pn.-wsch. ramieniu Lubania.

Źródło:http://pasmo-gorcow.w.interia.pl

Geologia Gorców

Powstanie Zewnętrznych Karpat Fliszowych
    Gorce zbudowane są w przeważającej części ze skał osadowych serii magurskiej. Skały tej serii zajmują w Zewnętrznych Zachodnich Karpatach Fliszowych największy obszar i są budulcem Beskidu Ży­wieckiego, większej części Beskidu Średniego, Beskidu Wyspowego, Beskidu Sądeckiego i części Beskidu Niskiego. Skały serii magurskiej zaliczamy do tzw. fliszu. Flisz to skały, które osadziły się w basenie morskim (geosynklinie). Składają się z naprzemianległych warstw piaskowców, łupków osadowych, zlepieńców, mułowców i iłowców. Fliszowi towarzyszą często skały węglanowe, takie jak wapienie, margle i dolomity. Seria magurska tworzyła się na stosunkowo dużej przestrzeni czasu, przez około 63 mln. lat. Jej najstarsze ogniwo — łupki pstre — osadziły się w turonie (piętro czasowe górnej kredy) około 94 mln. lat temu, a najmłodsze ogniwo tej serii — warstwy magurskie — w oligocenie (dolny trzeciorzęd około 31 mln. lat temu). Wszystkie szczyty Gorców i pozostałych wymienionych pasm zbu­dowane są z piaskowców magurskich, które osadziły się w morzu w górnym eocenie (dolny trzeciorzęd) przed około 42 mln. lat. Kom­pleks warstw piaskowców magurskich ma około 2000 m miąższo­ści. Są to skały gruboławicowe, grubo lub średnio ziarniste, w Gor­cach najczęściej koloru szarozielonawego z muskowitem, połyskują­cym w świetle. Warstwy luźnych osadów zostały przetransportowane przez wody płynące, a prądy morskie rozłożyły je na dnie. W ciągu ponad 60 mln. lat osady te poddane potężnemu ciśnieniu (w morzu o głę­bokości 5 tyś. m ciśnienie wody wynosi 5000 ton/m2) zmieniły się w lite skały. Ogromnemu ciśnieniu towarzyszył proces krystalizacji rozpuszczonych w wodzie morskiej minerałów, jak np.: dwutlenku kwarcu - SiO2 (krzemionka), węglanu wapnia — CaCO3 (kalcyt), węglanu wapnia i magnezu - CaCO3*MgCO3 (dolomit) i inne.Na przełomie oligocenu i miocenu, około 26 mln. lat temu, pod wpływem poziomych ruchów tektonicznych kompresyjnych (fazy sawskiej), południowe brzegi basenu morskiego zaczęły przybliżać się do północnych. Powodem tych ruchów był nacisk części skorupy ziem­skiej, tzw. kratonu lub platformy kontynentalnej, od strony Afryki na platformy europejskie. Pod wpływem potężnych sił, warstwy skalne znajdujące się na dnie rowu morskiego odkształcały się, przybiera­jąc formy fałdów obalających się w kierunku z południa na północ. W czasie trwania ruchów platformy, fałdy zostały oderwane od pod­łoża i pchnięte na północ na odległość od 20 do 30 km. Opisany pro­ces odkształcania warstw skalnych obrazuje powstanie płaszczowiny, w naszym przypadku magurskiej, która jest geometrycznie wyodręb­nioną skalną pokrywą, powstałą z obalonego fałdu oderwanego od swego podłoża. Proces tworzenia się płaszczowin w Karpatach Zewnętrznych, za­kończony został w miocenie (dokładnie — w górnym badenie w fazie ruchów styryjskich), prawdopodobnie 11-9 mln. lat temu. Basen mor­ski, w którym osadziły się fliszowe serie skalne Karpat Zewnętrznych liczył ponad 200 km szerokości, a obecnie ta część Karpat (na linii Kraków - Nowy Targ) ma zaledwie około 100 km szerokości. W górnym miocenie (sarmacie), prawdopodobnie 9-7 mln. lat temu, Gorce wraz z całymi Karpatami zostały wydźwignięte z wód oceanu w wyniku ruchów tektonicznych, już bez dalszych fałdowań. Młody górotwór poddawany był przy tym gwałtownej erozji, co dało początek kształtowania się rzeźby terenu. W dolnym pliocenie (w pię­trze pont), 7-6,5 mln. lat temu, powierzchnia śródgórska, uformowana w Sarmacie, uległa dalszemu wydźwignięciu, co pociągało za sobą głębsze erozyjne rozcięcia przez wody płynące i powstanie V-kształtnych dolin górskich. Trzecie wypiętrzenie górotworu nastąpiło w środkowym pliocenie (w piętrze dak), co spowodowało dalsze po­głębienie dolin przez płynące rzeki i potoki. Stało się to prawdopo­dobnie około 4-3,4 min. lat temu. Do dziś wypiętrzają się niektóre partie Karpat Zewnętrznych Fliszowych i Karpat Centralnych, a na południe od Gorców pogrąża się Kotlina Orawsko-Nowotarska. Stale trwa erozja gór, pogłębianie dolin rzecznych oraz transport materiału skalnego do morza. Ciepły i wilgotny klimat pliocenu, podobny do zwrotnikowego, zaczyna się ochładzać pod koniec tego podokresu, około 1,8 min. lat temu, Zmniejsza się ilość opadów atmosferycznych, zmienia się ro­ślinność — giną gatunki ciepłolubne, a pojawiają się rośliny charak­terystyczne dla obszarów północnych. Rozpoczyna się czwartorzęd. Około 1,8 min. lat temu, w plej­stocenie, doszło do załamania się temperatury na półkuli północnej, co spowodowało trzy nawracające okresy zlodowaceń: krakowskie, środkowo-polskie i bałtyckie. Najdalszy zasięg miało zlodowacenie krakowskie. Lądolód oparł się wówczas o północne zbocza Karpat Zewnętrznych do wysokości 420 m n.p.m., wchodząc nieco głębiej na południe w doliny Soły i Du­najca. Większość autorów jest zdania, że zlodowacenie krakowskie miało miejsce 530-430 tyś. lat temu. W tym czasie spływ wód gór­skich zosta) zamknięty przez lądolód, co spowodowało zapełnienie dolin rzecznych kruszywem. Lądolód nie dotarł do Gorców z północy, a z południa nie dosięgły ich także lokalne lodowce tatrzańskie. Pomiędzy okresami zimnymi (glacjałami) były okresy cieplejsze (interglacjały). Interglacjał mazowiecki (wielki) miał miejsce 430--240 tyś. lat temu. W tym czasie wezbrane rzeki przecinały i wypłuki­wały nagromadzone kruszywo, pozostawiając tarasy (lub terasy) nad korytami spływu wód. Podobnie przebiegały pozostałe zlodowacenia: środkowo-polskie (240-120 tyś. lat temu) i bałtyckie (90-10 tyś. lat temu). Lądolód europejski cofnął się w stronę Arktyki, klimat stopniowo się ocieplał, a wraz z nimi zmieniała się szata roślinna. Flora arktyczna ustąpiła lasom szpilkowym, a potem liściastym. I tak w geologicznej historii Karpat doszliśmy do dnia dzisiejszego.
 Andezyty Wdżaru
    Jak wspomniano, osadzanie się skał fliszowych dobiegło końca w oligocenie. Łączna miąższość osadów przekroczyła 6 tyś. m, wgniatając dno morskie w głąb skorupy ziemskiej, a w bliskim czasowo badenie nastąpiło sfałdowanie górotworu. Te zjawiska wyzwoliły po­tężne siły (sprężenie materii). Wywołało to z kolei wzrost tempe­ratury i powstanie ogniska magmowego ze stopionych skał. Magma trzykrotnie podnosiła się szczelinami w pobliże powierzchni ziemi, gdzie zastygała tworząc skały andezytowe. Z biegiem czasu erozja zdarła leżące nad nimi warstwy piaskowca i andezyty pojawiły się na powierzchni. Chcąc je zobaczyć na Wdżarze, idziemy z przystanku PKS na przełęczy Snozka w kierunku pomnika. Pagórek, na którym stoi pomnik jest zbudowany z andezytu starszej generacji. W górze Wdżaru (767 m) znajdują się kamieniołomy: „Snozka"—południowy, „Tyłka" — zachodni i „Lisi Łom". W głębokim wcięciu kamieniołomu „Snozka" widać pionowo zapadającą żyłę andezytową w kształcie płyty przecinającą ławice (tzw. dajkę) skał fliszu. Znaleziony tu andezyt jest skałą krystaliczną magmową, subwulkaniczną, o następującym skła­dzie mineralnym: plagioklaz — andezyt i albit, amfibol, piroksen — augit oraz drobne ilości ortoklazu, ilmenitu, magnetytu i apatytu. W „cieście skalnym" stalowej barwy, tkwią duże, ciemne lub czarne kryształy amfibolu i augitu. We Wdżarze występują andezyty amfibolowe i amfibolowo-augitowe. Najstarsza intruzja andezytu miała miejsce w środkowym badenie (środkowy miocen), a najmłodsza na granicy badenu i sarmatu. W tym czasie zaczęły tworzyć się płaszczowiny Zewnętrznych Kar­pat Fliszowych. Andezyty najmłodszej intruzji amfibolowo-augitowej były przedmiotem eksploatacji w kamieniołomach Wdżaru. Na grzbiecie Wdżaru znajduje się andezytowe gołoborze, a na jednej ze skałek można rozpoznać lokalną ujemną anomalię magnetyczną. Podobna występuje na szczycie Wdżaru. Obie możemy zlokalizować za pomocą kompasu. Po przyłożeniu go do skały, igła magnetyczna wskaże północ w kierunku południowym. Anomalie te powstały z powodu uderzenia pioruna.
Okna tektoniczne
    Na styku Gorców z Beskidem Wyspowym, w okolicy Szczawy i Mszany Dolnej, utworzyły się tzw. okna tektoniczne. Oknem tek­tonicznym określamy obszar, na którym wskutek zniszczenia nieod­pornych warstw skalnych płaszczowiny (np. rejon kompleksów łup­kowych) ukazuje się spod niej wychodnia skalna jej podłoża. W oknie tektonicznym Mszany odsłaniają się w ten sposób warstwy krośnień­skie serii okiennej, osadzonej w oligocenie, 38-26 mln. lat temu. Na brzegach okna tektonicznego Mszany Dolnej warstwy te są zaburzone i intensywnie zmięte przez nasunięcie płaszczowiny magurskicj. Sza­rość warstw krośnieńskich urozmaicają występujące tu grube żyły bia­łego kalcytu skupionego w efektownych kryształach. Kontakt tekto­niczny między warstwami krośnieńskimi (serii okiennej) i nasuniętą na nie płaszczowiną magurską, zaznacza się występowaniem warstw inoceramowych osadzonych około 70-65 mln. lat temu. Są to pia­skowce średnio i gruboławicowe, muskowitowe, przeważnie średnio-ziarniste, poprzekładane zielonawymi, szarymi lub czarnymi łupkami marglistymi. Nazwa tego ogniwa pochodzi od skorup małżów z ro­dzaju Inoceramus. Charakterystyczną cechą okien tektonicznych jest jednoczesne występowanie na ich obrzeżu najstarszych warstw płasz­czowiny (w tym przypadku warstw inoceramowych) z najmłodszą obrzeżoną warstwą skał okiennych — w tym przypadku warstw kro­śnieńskich. Kontakt tektoniczny omawianych jednostek możemy oglądać w re­jonie połączenia potoku Koninka z potokiem Poręba. Dla zobrazowa­nia rozległości okna tektonicznego Mszany należy dodać, że w jego zasięgu znajdują się miejscowości: Mszana Dolna, Niedźwiedź i Po­ręba Wielka. Znacznie mniejsze okno tektoniczne znajduje się w Szczawie. Ono również zaznacza się obecnością warstw krośnieńskich serii okiennej, na którą nasunęła się płaszczowiną magurską ogniwem warstw ino­ceramowych. Na stoku Obidowej koło Rdzawki wykonano otwór wiertniczy, który przebił płaszczowinę magurską. Spąg płaszczowiny (dolną po­wierzchnię) osiągnięto na głębokości około 2700 m, a skały znajdujące się pod nią to jednostka okienna.
Osuwiska
    W obrębie fliszu karpackiego często możemy spotkać lokalne osu­wiska. W Gorcach występują np. na zboczach potoku Zasadne nad wsią o tej samej nazwie, oraz w dolinie potoku Głębieniec. Osuwiska te powstały dzięki występującym tu łupkom, łagodnie nachylonym. W czasie dłużej trwających opadów, łupki spełniały rolę „smaru", po których obsuwały się całe połacie zboczy.
Źródła mineralne
    Na styku Gorców i Beskidu Wyspowego napotkamy źródła mine­ralne. Na terenie Rabki jest ich aż dziewięć. Są to solanki chlorowo-sodowe, bromkowe, jodkowe i żelaziste. Na terenie Poręby Wielkiej nawiercono solankę jodobromową o stężeniu 2,5%. W Szczawie i w jej okolicy znajdują się z kolei źródła wód wodorowęglanowo - chlorkowo – sodowo - wapniowych, dobrze nasyconych dwutlenkiem węgla CO2. Są to typowe szczawy mineralne. Należy spożywać je tylko wg wska­zań lekarskich, gdyż niektóre z nich mają bardzo silną mineralizację i mogą zaszkodzić.
Spacer doliną Głębieńca
    Do rzadkich w tym rejonie należy zaliczyć źródło wody siarczko­wej (H2O+H2S), wypływające na prawym brzegu potoku Głębieniec w odległości około l km od centrum Szczawy. Woda ta ma zasadni­cze znaczenie w leczeniu niektórych chorób przewodu moczowego — usuwa piasek i rozpuszcza kamienie. Przez pacjentów nie jest chętnie spożywana, z powodu nieprzyjemnego smaku i zapachu. Spacer w dolinę potoku Głębieniec dostarcza jeszcze innych, rów­nie ciekawych wrażeń. Powracając od źródła siarczkowego, po około 100 m w kierunku centrum Szczawy zobaczymy po lewej stronie drogi kompleks piaskowcowo-łupkowy warstw inoceramowych płaszczowiny magurskiej. Tuż przy przepuście widać grubą ławicę zlepieńcową (około 150 cm). Zlepieńce informują nas, z jakich skał zbudowane były góry (nazwijmy je umownie „Pragorcami"), zniszczone w górnej kredzie, przed około 70 min. lat. W oglądanej przez nas ławicy zlepieńca tkwią obtoczone ziarna kwarcytów, rogowców, białego i czar­nego kwarcu, gnejsów i różnych granitów, których we fliszu Gorców nigdzie na powierzchni nie spotkamy. W zlepieńcu są też duże ziarna wapieni i margli. Góry, które były z nich zbudowane, uległy zniszcze­niu (erozji) i dostarczyły materiału skalnego, obtoczonego w czasie transportu przez potoki. W powrotnej drodze w kierunku centrum Szczawy — poniżej wychodni zlepieńcowej na zakręcie potoku, zarówno w jego korycie jak i na prawym brzegu — odsłaniają się silnie sfałdowane i tektonicznie zaburzone skały, należące już do jednostki okiennej. W tym miejscu przebiega kontakt skał płaszczowiny magurskiej z oknem tektonicz­nym Szczawy. Wśród okruchów skalnych znaleźć można fragmenty piaskowców i łupków z wyraźnymi, równoległymi rowkami zadrapań i szklistymi powierzchniami. Te fragmenty skal świadczą o tym, że po ich powierzchni przesuwały się skały płaszczowiny magurskiej. Odłamki skał z „polewą lustrzaną" i śladami transportu stanowią do­kumenty tych ruchów. Te, tzw. lustra tektoniczne powstały wskutek działania wysokiej temperatury, jaka wytworzyła się w czasie wzajemnego tarcia mas skalnych.
Kamieniołom w Tylmanowej Rzece
    Z wyglądem piaskowców magurskich — o których wiemy już, że są głównym budulcem Gorców — możemy zapoznać się np. nie­daleko przystanku PKS w Tylmanowej Rzece. Znajduje się tam ła­two dostępny kamieniołom założony na warstwach magurskich, w cyplu skalnym utworzonym przez Dunajec i jego lewy dopływ - Ochotnicę. Odsłaniają się tu zespoły grubo- i cienko ławicowych piaskowców poprzekładanych szarozielonymi łupkami. W po­łudniowej części kamieniołomu występują osuwiska podmorskie. Wiek tych piaskowców określa się na około 42 min. lat (górny eocen).
Odkrywki flory kopalnej
    Gorce i Beskid Sądecki w rejonie przełomu Dunajca pod Tylmanową podniosły się w pliocenie w wyniku ruchów tektonicznych. Ograniczyło to spływ wód Dunajca i spowodowało powstanie roz­ległego jeziorzyska, od Tylmanowej przez Krościenko, przełom pieniński, Czorsztyn - aż do Dębna. Wody potoków transportowały osady z wyższych partii górskich Gorców, Beskidu Sądeckiego i Pie­nin. Wraz z osadami żwirów, piasków i iłów osadzały się resztki roślin wegetujących w pliocenie i starszym pliocenie. Odkryte tu osady zostały przebadane przez zespół naukowców z Władysławem Szaferem na czele. Osady takie znajdują się w Hubie (niedaleko przystanku PKS), w Mizernej i w Krościenku.
    W Hubie znaleziono stosunkowo najmniejszą ilość gatunków roślin — łącznie 41. Ponad 52% z nich obecnie występowałoby we wschodniej Azji, Północnej Ameryce lub rejonie bałkańsko-kaukaskim. Wiekowe flora ta odpowiada dolnemu pliocenowi. W Krościenku odkrywka flory kopalnej znajduje się w cegielni Po­toczki. Dolinka została utworzona w poncie (dolny pliocen). W wyrobiskach cegielni widać szaroniebieskie i czarno brunatne iły z licznymi szczątkami roślin kopalnych: nasion, szyszek, pyłków kwiatowych, lignitów. W 1949 r. w czasie badań, w dolnej części osadów znaleziono wielki siekacz bliżej niezidentyfikowanego zwierzęcia słoniowatego, prawdopodobnie mastodonta. Siekacz ten znajduje się w zbiorach PAN w Krakowie. Łącznie w Potoczkach odkrytych zostało 185 ga­tunków roślin kopalnych; ponad 60% z nich reprezentuje, podobnie jak w Hubie, elementy egzotyczne, m.in.: migdał, aralia chińska, aralia mandżurska, cedr, dereń szwedzki, 4 gatunki magnolii, azalia pontyjska, bez kanadyjski, cis kanadyjski, cis chiński. Flora ta zadecydowała o zaliczeniu odkrywki w Krościenku do dolnego pliocenu. Odkrywki w Mizernej znajdują się w dolinie potoku Mizerna (tutejsi mieszkańcy nazywają go „Mizerka") powyżej spływu potoków Mizerka i Koprocz. Są to osady słodkowodne w postaci piaszczystych iłów koloru zielonawego lub brunatnego, z dużą ilością okruchów zielonawego piaskowca i z licznymi szczątkami zwęglonych fragmentów roślin. Osady wypełniają wąską rynnę kopalnej doliny na długości 600 m. Ich miąższość wynosi przeciętnie 30 m. W wykonanych tu wierceniach stwierdzono występowanie rzecznego materiału pocho­dzenia tatrzańskiego (otoczaki granitowe, granodiorytowe i kwarcytowe), który został osadzony przez Dunajec na wtórnym złożu, w osadach słodkowodnych pliocenu. Nigdzie na Podhalu nie znaleziono otoczaków granitoidowych i kwarcytowych z Tatr na starszym pod­łożu. Na podstawie tego znaleziska zakłada się, że trzon granitoidowy Tatr został odsłonięty spod pokrywy osadowej (z fliszu podhalań­skiego oraz skał węglanowych: wapieni, dolomitów i margli) około 3.4 min. lat temu. Osady flory kopalnej w Mizernej podzielono na 7 poziomów. Znaleziono w nich 229 gatunków roślin, zaś łącznie w Hubie, Krościenku i Mizernej — 455. Znaleziska roślin kopalnych dały podstawę do określenia kli­matu, jaki panował w czasie ich wegetacji. Szczególną rolę odgrywają szczątki znalezione w poziomie Mizerna 11-111. Dzięki nim W. Szafer określił granicę dzielącą pliocen od plejstocenu. Odkrycie to stało się bardzo istotną przesłanką dla geologów, że trzeciorzęd od czwarto­rzędu należy odróżniać nie na podstawie osadów — jak w starszych formacjach — lecz klimatu.

Topografia Gorców

Nazwa „Gorce" pochodzi od „górców" — małych gór, lub „gorzeć" — palić się, płonąć (co ma związek z licznymi polanami gorczańskimi, które były uzyskiwane właśnie przez wypalanie fragmentów lasu). Masyw o długości około 50 km, szerokości 10-15 km i łącznej powierzchni 350 km2, rozciąga się między Pa­smem Podhalańskim i doliną Raby na zachodzie, doliną Dunajca na wschodzie, Beskidem Wyspowym na północy oraz Kotliną Orawsko - Nowotarską i Pieninami od południa. Granica Gorców przebiega na­stępująco: na zachodzie, od szosy Kraków - Zakopane, wzdłuż Lepietnicy i jej prawego dopływu spod Przełęczy Sieniawskiej (719 m), dalej wzdłuż Raby przez Rabę Wyżną, Chabówkę, Rabkę, Rabę Niżną do Mszany Dolnej. Stąd w górę Mszanki przez Lubomierz ku jej źró­dłom pod przełęczą Przysłop (750 m), następnie z biegiem Kamienicy Gorczańskiej, przez Szczawę i Kamienicę, do Zabrzeży i Dunajca, na­stępnie zaś w górę tej rzeki do Krościenka. Granicę południową wy­znaczają: potok Krośnica od Krościenka do przełęczy Snozka (653 m), potok Kluszkowianka oraz ponownie Dunajec — przez Łopuszną do Nowego Targu. Prawie połowa powierzchni Gorców wznosi się od 600 do 800 m n.p.m., a tylko niewielkie obszary ponad 1000 m n.p.m. Naj­wyższe szczyty to: Turbacz (1310 m), Jaworzyna Kamienicka (1288 m) i Kiczora (l 282 m). Gorce podzielić można na: rozróg Turbacza (13 l O m) — wydłużony w kierunku wschodnim przez wybitne ramię Gorca (1228 m) i Tworogów (845 m) ku dolinie Dunajca — oraz Pasmo Lubania (1211 m), zaliczane przez niektórych geografów do Beskidu Sądeckiego. Główny grzbiet rozpoczyna się nad Rabą Wyżną i przebiega na pd.-wsch. przez Rabską Górę (783 m) na Obidową (812 m). Stąd da­lej na pn.-wsch. przez Skałkę (907 m) na zwornikowo usytuowany szczyt Groników (1027 m). Od Groników grzbiet prowadzi na wsch. — przez Obidowiec (1106 m), najwyższy szczyt Gorców — Turbacz (1310 m), dalej - przez Kiczorę (1282 m), Jaworzynę Kamienicką (1288 m) i Przysłop (1185 m) — na wybitny wierzchołek Gorca (1228 m). Z Gorca urozmaicony grzbiet opada na przełęcz Wierch Młynne (750 m), a następnie wiedzie przez Tworogi (845 m) na Koziarnię (603 m). Kończy się przy ujściu Ochotnicy do Dunajca w Rzece (przysiółku Tylmanowej). Niezwykle charakterystyczny dla topografii gorczańskiej jest rozróg Turbacza (l 310 m) i Kiczory (1282 m). Szczyty te są niczym wielka rozgwiazda, z której rozchodzą się grzbiety boczne:

• grzbiet Kopieńca (1084 m) i Turbaczyka (1040 m) nad Koninę i Porębę Wielką;
• ramię Mostownicy (1251 m) nad Koninę;
• istotny grzbiet przez przełęcz Borek (1009 m) i Kudłoń (1276 m) do przełęczy Przysłop (750 m) na granicy z Beskidem Wyspowym;
• grzbiet z Kiczory (1282 m) przez Borsuczyny (l 100 m) nad Ochotnicę Górną;
• widokowe ramię z Kiczory (1282 m) przez Wierch Znak (1083 m) do Ochotnicy Górnej;
• istotny grzbiet z Kiczory (1282 m) na Przełęcz Knurowską (846 m), łączący Turbacz z Pasmem Lubania;
• grzbiet z Kiczory (1282 m) przez Górę Chorobowską (856 m) nad Harklową;
• ramię Kiczory (1282 m) przez Wysznią (l 103 m) nad Zarębek Wyżni i Łopuszną;
• grzbiet z Turbacza (1310 m) przez Bukowinę Waksmundzką (1105 m) i Czubę Ostrowską (915 m) nad Waksmund;
• wybitne ramię z Turbacza (1310 m) przez Bukowinę Miejską (l 138 m) i Bukowinę Obidowską (1040 m) nad Klikuszową;
• grzbiet z Bukowiny Miejskiej (l 138 m) nad Kowaniec;
• grzbiet z Turbacza (1310 m) przez polanę Rozdziele (1198 m) i Średni Wierch (1114 m) nad wieś Obidową.


Ponadto wymienić należy wybitny grzbiet od Groników (1027 m) przez Jaworzynę Ponicką (995 m) i Maciejową (815 m) nad Rabkę oraz grzbiet opadający z Obidowca (l 106 m) przez Suhorę (1000 m) i Tobołów (964 m) nad Porębę Wielką. Samodzielny i bogato rozgałęziony masyw tworzy Gorc (1228 m). Wysyła on istotny grzbiet na pn. przez Nową Polanę (860 m), Magorzycę (881 m), Kiczorę Kamienicką (1008 m) i Wielki Wierch (1007 m) ku dolinie Kamienicy; widokowe ramię Jaworzynki Gorcowskiej (1034 m) nad Ochotnicę Dolną oraz dziki grzbiet przez Kurosicę i Kiczorę (650 m) nad dolinę Kamienicy w Szczawie. Na wschód od Przełęczy Knurowskiej (846 m) rozciąga się Pasmo Lubania (1211 m), ograniczone dolinami Ochotnicy, Dunajca i Kro-śnicy. Jego główny grzbiet prowadzi przez Kotelnicę (946 m), Runek (1005 m) na wybitny szczyt Lubania (1211 m), skąd przez Mar­szałek (828 m) opada nad Krościenko. Na Lubaniu zbiega się kilka znaczniejszych grzbietów: dwa znad Ochotnicy Dolnej, ramię Makowicy (875 m) nad Tylmanową, Gronika (777 m) nad Grywałdem oraz grzbiet od przełęczy Snozka (653 m) przez Wdżar (767 m). Prócz tego do Gorców zalicza się kilka odrębnych, niewielkich wzniesień na pd. od Raby między Rabką i Mszaną Dolną. Należą do nich: Bania (607 m), Grzebień (677 m), Potaczkowa (746 m) oraz Adamczykowa (612 m).

4 lipca 2011

Mała obwodnica bieszczadzka

Zakładając, że będziemy poruszać się trasą małej obwodnicy należy przypomnieć, że biegnie ona z Leska, przez Hoczew, Myczków, następnie bokiem omija Solinę, wjeżdża do Polańczyka, a dalej przez Wołkowyję, Rajskie, Sakowczyk i Czarną skręca do Cisnej, aby stamtąd udać się ponownie do Leska.
Rozpoczynając wyprawę w Lesku nie zapomnijmy zwiedzić zamku z początku XVIw. Zamek został założony w związku z przeniesieniem swej siedziby z pobliskiego Sobienia przez rodzinę Kmitów, głównie ze względu na fakt, iż zamek w Sobieniu był położony na dość wysokiej górze i nie miał w związku z tym dogodnych warunków do rozbudowy.
Lesko
Rynek w Lesku. W głębi ratusz.
foto: Piotr Szechyński
Zamek w Lesku to zamek typowo bastejowy, który powstał na planie czworoboku z basztami i bastejami. Basteja, jest to półokrągła budowla wysunięta na zewnątrz linii umocnień. Do dnia dzisiejszego zachowała się tylko jedna basteja, na północno-zachodnim narożu zamku. Obiekt pełni obecnie funkcję hotelu.
Hoczew
Hoczew. Trasa małej obwodnicy zimą.
foto: Piotr Szechyński
Zostawiamy Lesko, jedziemy bokiem Huzeli (zaraz za mostem przez San (min.wyciąg narciarski - po prawej), cały czas wzdłuż Sanu, następnie mijamy Łączki (kawałek za Łączkami, po prawej stronie drogi jest dość ładny zajazd oraz hotel "Salamandra") i za chwilę wjedziemy do Hoczwi.

W Hoczwi kierujemy się na Polańczyk, przejeżdżając most na Hoczewce, dalej przejeżdżamy przez Średnią Wieś (zabytkowy drewniany kościół z II poł. XVIw., najstarszy na tym terenie), Berezkę, Myczków i zostawiając po lewej zjazd do Soliny, osiągamy Polańczyk. Wjeżdżając do Polańczyka, zaczynamy doceniać walory widokowe tej trasy.
Polańczyk
Widok z drogi w kierunku jeziora.
foto: Piotr Szechyński
Mniej więcej ze skrzyżowania z drogą w lewo, prowadzącą do Polańczyka-Zdroju, gdzie znajduje się kilka ładnych i dużych ośrodków wypoczynkowych, min. Panorama, Dedal i Atrium, mamy przepiękny widok na Zalew Soliński, a warto pamiętać, że ze względu na jego długość, liczne zatoki, oraz pobliskie wzniesienia, niewiele jest miejsc z których widać tak dużą część jeziora. Przed nami po lewej stronie zalewu malutka wyspa, a na wprost min. wojskowy ośrodek wypoczynkowy "Jawor" (bywał tam swojego czasu min.Lech Wałęsa).
Jeżeli mamy ochotę posiedzieć nad wodą, lub się wykąpać wjeżdżamy albo właśnie w stronę ośrodków i zostawiając na parkingu samochód schodzimy którymś z licznych tu zejść w stronę jeziora, na przystań np.ośrodka Atrium lub Dedal, gdzie jest min. pływający basen, albo jedziemy kawałek dalej trasą obwodnicy, aż do zjazdu na prom (po lewej stronie drogi) i jedziemy nim do samego końca. Można tam i popływać i posiedzieć nad wodą. Campingów, pól namiotowych itp. nie sposób tu wymieniać, bowiem znajdują się dosłownie co kawałek. Prom "napędzany" był od początku ręcznie, tzn. przeciągano linę, coś podobnego do "kirforka". Promem można dostać się na tzw. wyspę "Energetyka".
Widok na Jawor
Widok na Jawor z drogi w Polańczyku.
foto: Piotr Szechyński
Opuszczamy powoli Polańczyk, jedziemy w stronę Wołkowyji. Co chwilę po lewej stronie drogi, to znika, to pojawia się ponownie jezioro solińskie. Do Wołkowyji zjeżdżamy ostro z górki i na zakręcie proponuję na chwilę się zatrzymać (parking po lewej). Po lewej stronie (na skrzyżowaniu) min. "knajpka" Kuźnia, oraz dróżka prowadząca nad wodę. Ze względu na to, że jest to dość płytka zatoka (zależy to jeszcze od aktualnego poziomu wody), aby znaleźć miejsce do kąpieli i poleniuchowania na słońcu, musimy przejść jakieś 500m. (dla niektórych zmotoryzowanych to pewnie i tak za dużo ;-)). Jest tam wygrodzony basenik, wypożyczalnia sprzętu wodnego, oraz "posterunek" WOPR - dyżury ratowników.
Kilkadziesiat metrów za skrzyżowaniem, po prawej stronie miejsce po cerkwi, dawny cmentarz oraz dzwonnica parawanowa. Jeśli już odpoczęliśmy, jedziemy dalej. Tuż po wjeździe pod pierwszy podjazd - po lewej smażalnia ryb - raczej smacznie i niezbyt drogo. Poniżej smażalni pole namiotowe, położone na zboczu - jego mieszkańcy mają dość ładny widok na całą zatokę. Po kolejnych pięciuset metrach jazdy, zjazd w lewo na kolejne pole namiotowe, jednak polecam go tylko przy wysokim stanie wody w zbiorniku, ponieważ w przeciwnym wypadku, pozostanie nam taplanie się w mule (w sumie za kąpiele błotne, niektórzy płacą ciężkie pieniądze ;-))
Zostawiając w tyle Wołkowyję, za chwilę natkniemy się na jeden, a zaraz po nim drugi most. W tym miejscu Solinka wpada do Zalewu. Pomiędzy mostami, po prawej, jest bardzo spokojne pole namiotowe, otoczone niejako z trzech stron wodą - polecam (także ze względu na ceny). Tuż za drugim mostem zaczyna się Bukowiec. Kiedyś stała tu cerkiew, dziś zostały po niej tylko ruiny a właściwie sama podmurówka. Z Bukowca bierze też początek droga "na skróty" do Cisnej. Wiedzie przez Terkę, Polanki i Buk, cały czas przecinając raz po raz bieg Solinki. Trasa jest bardzo ładna, mocno skraca drogę do Cisnej, posiada również wspaniałe walory widokowe - zwłaszcza jeśli chodzi o przełomy Solinki. Do niedawna stan drogi był fatalny, dziura na dziurze. Obecnie jest tu nowiutki asfalt i przejazd ta trasa nie stanowi problemu. Wzdłuż drogi jest sporo pól namiotowych oraz miejsc, gdzie można się zatrzymać i posiedzieć w umiarkowanym spokoju nad rzeczką, podziwiając otaczającą nas przyrodę.
W rezerwacie Sine Wiry
W rezerwacie "Sine Wiry".
foto: Piotr Szechyński
Odbiegliśmy troszkę od tematu, ponieważ ta droga nie należy do małej obwodnicy, jednak skoro już tutaj jesteśmy, warto odnotować także fakt, iż w Terce (na samej górze, naprzeciw sklepu) znajdują się ruiny murowanej dzwonnicy z XIXw, która należała do cerkwi, oraz przycerkiewny cmentarz. Mniej więcej w połowie drogi między Terką, a Bukiem znajduje się początek drogi do rezerwatu Sine Wiry (po prawej będzie parking, płatny - co w tych okolicach jest rzadkością). Kawałek za parkingiem, w miejscu gdzie zaczyna się droga do rezerwatu, też jest sporo miejsca do parkowania, jednak stoi tam zakaz wjazdu - generalnie można zaparkować, bo nikt tego nie sprawdzi, ale lepiej trzymać się przepisów, a jeżeli już tam parkować to całkiem z boku, tak aby nie zastawić drogi wjazdowej. Jeżeli mamy ochotę na dłuższy spacer zostawiamy samochód i zaczynamy wędrówkę, należy się przygotować na dobre 2h marszu, jednak warto, ponieważ spotkamy dziką, niezmąconą cywilizacją przyrodę (nie dotyczy wakacji oraz długiego majowego weekendu), wspaniałą roślinność, a przy odrobinie szczęścia także przedstawicieli bieszczadzkiej fauny. Trasa biegnie cały czas wzdłuż potoku Wetlina, który w tym miejscu jest bardzo bystry i rwący, co kawałek tworzą się niewielkie wodospady, a szumi miejscami tak głośno, że nic dokoła nie słychać. Rezerwat przyrody Sine Wiry leży dokładnie pomiędzy szczytem Połomy i Pereszliby. Proponuję (dla zmotoryzowanych, którzy muszą wrócić do samochodu), założyć sobie dojście do miejsca, gdzie Wetlina naniosła sporą ilość kamieni, coś w rodzaju kamiennej plaży, długiej na 50 a szerokiej ok.20 metrów - nie sposób nie zauważyć. Obok wiata, gdzie można schronić się w razie deszczu.

Tuż poniżej tego miejsca, bardzo silny nurt, przebijający się przez większe głazy, robiący sporo hałasu - przyjemny widok. A kto pamięta co było w tym miejscu kiedyś? To właśnie tu znajdowało się Jeziorko Szmaragdowe, niewiele urokiem ustępujące jeziorkom duszatyńskim. Pamiętam go jeszcze z czasów, kiedy można tu było dojechać samochodem, a ryby łowić choćby przez okno. Szkoda, że na zawsze zniknęło z mapy Bieszczadów. Jeszcze do dziś spotkać można nieszczęsnych turystów, którzy zziajani, z językiem do kolan, stojąc w tym miejscu, pytali czy daleko jeszcze do Jeziora Szmaragdowego... . Kilkaset metrów dalej znakowana ścieżka widokowa i zejście na właściwe "Sine Wiry" - mając czas warto tam również podejść. Gdybyśmy poszli drogą dalej prosto, wyszlibyśmy w Kalnicy. Po powrocie na parking wracamy albo do Bukowca, albo jedziemy w drugą stronę do Cisnej, przez Dołżycę.

My jednak jesteśmy na trasie małej obwodnicy, w związku z tym zapominamy o w/w drodze i mijając Bukowiec, następnie Sakowczyk, Rajskie (pomiędzy Rajskim, a Olchowcem serpentyny), Olchowiec i zjeżdżamy do Chrewtu. W Chrewcie, nad zatoką znajduje się spore pole namiotowe, camping, wygrodzony basen z ratownikiem itp. Warto zatrzymać się tu nawet na dłużej. Dodatkowo na polu namiotowym są sanitariaty i prysznice, co w Bieszczadach nie jest wcale (jeszcze) takie powszechne. Ten fragment jeziora solinskiego, należy chyba do najpłytszych. Przy niskim poziomie wody, widziałem jak krowy przechodziły na drugi brzeg zatoki.
Lutowiska panorama
Oddany w roku 2009 punkt widokowy na Lutowiska.
foto: P. Szechyński
Z Chrewtu udajemy się przez Polanę prosto do Czarnej, a stamtąd skręcamy już na Ustrzyki Górne. W Czarnej mała obwodnica pokrywa się z wielką obwodnicą. Odcinek z Czarnej do Lutowisk, a szczególnie z Lutowisk przez Smolnik, Pszczeliny, Stuposiany do Ustrzyk Grn. jest przepiękny krajobrazowo. Widać stąd niemal wszystkie najwyższe bieszczadzkie szczyty. Po drodze wiele miejsc noclegowych, campingów itp. W samych Ustrzykach G. hotel, oraz dość duży camping (powiedzmy, że w centrum) z sanitariatami, możliwością podłączenia prądu, wynajęcia domku itd. Ceny dość wysokie, no ale to serce Bieszczadów, dlatego fakt ten chyba nie dziwi. Z Ustrzyk "lecimy" na Berehy Górne, mając po lewej w oddali Małą i Wielką Rawkę, a po prawej Połoninę Caryńską. Z Berehów Górnych (Brzegów Górnych) jedziemy do Wetliny. Po drodze napotkamy wspaniałe serpentyny, które warto choć raz przejechać. Gdy wyjedziemy pod serpentyny, po prawej Połonina Wetlińska, a po lewej parking. Tu można zostawić samochód i zrobić sobie wycieczkę na połoninę. Podejście jest dosyć strome, jednak czasowo wychodzi to bardzo dobrze, a ze szczytu połoniny widoki są wspaniałe.
Wetlina
Wetlina.
foto: Piotr Szechyński
Z parkingu jedziemy do Wetliny, znowu serpentynami, lecz tym razem w dół. Po chwili osiągniemy Wetlinę (uwaga na pieszych, łażą całą szerokością drogi ;-)). W Wetlinie ruch jest spory, prawie jak w Ustrzykach, noclegów sporo, ale w sezonie możemy mieć problem. Z Wetliny jedziemy już na Cisną, przez Dołżycę. Od Dołżycy do Cisnej, po lewej stronie, nad rzeczką , także sporo pól namiotowych, niektóre zresztą dość ładnie położone. Ten odcinek, ze względu na wąską i dość krętą (choć płaską) drogę, jest również niebezpieczny, ze względu na pieszych. Z Cisnej udajemy się z powrotem do Hoczwi, przez Baligród i Jabłonki. W Jabłonkach pomnik generała Świerczewskiego, oraz zaznaczone głazami miejsca gdzie został trafiony kulami, gdy upowcy urządzili tutaj zasadzkę. Miejsce to znajduje się jak widać między dwoma wzgórzami. Upowcy w sile dwóch sotni, Chrynia (Chrina) i Stiacha, usadowili się po obu stronach drogi i otworzyli ogień do przejeżdżających samochodów. Okoliczności śmierci gen.Świerczewskiego nie zostały do dnia dzisiejszego ostatecznie wyjaśnione, ponieważ podejrzewa się, że zamach został dokonany przy pomocy nie tylko band UPA, ale to zostawmy panu Wołoszańskiemu z Sensacji XX wieku a sami udajmy się dalej, mijając Hoczew, jesteśmy z powrotem w Lesku.

Źródło: http://www.twojebieszczady.pl 

Wielka obwodnica Bieszczadzka

Wielka Pętla, jak czasem nazywana jest ta trasa, biegnie z Leska przez Uherce Mineralne, Olszanice i Ustrzyki Dolne do Czarnej, Lutowisk, Ustrzyk Górnych, a następnie z Ustrzyk Górnych do Cisnej skąd przez Baligród wraca do Leska. Łączna długość tej trasy wynosi ok. 147km.
Lutowiska
Lutowiska, wjazd od strony Czarnej.
foto: P. Szechyński
Zaczynając naszą wycieczkę w Lesku, jeżeli dysponujemy odrobiną czasu, możemy zwiedzić min. zamek założony tutaj z początkiem XVIw przez Piotra Kmitę i zabytkową synagogę z przełomu XVI/XVIIw. Obecnie synagoga nie spełnia swojej roli, jest natomiast wykorzystywana jako sala wystawowa. Synagoga jest pozostałością po dużej liczbie mieszkańców narodowości żydowskiej, którzy osiedlali się tutaj od początku XVw. W czasie drugiej wojny swiatowej zostali wymordowani przez hitlerowców. Niewątpliwym zabytkiem godnym odwiedzenia jest także znajdujący się w Lesku, jeden z największych w Małopolsce kirkut (cmentarz żydowski). Za Leskiem tuż przed miejscowoscią Glinne, po prawej stronie drogi spotkamy słynny Kamień Leski z którym związanych jest kilka legend. Kamień Leski jest skałą zbudowaną z piaskowca krośnieńskiego, został on ukształtowany przez znajdujący się kiedyś w tym miejscu kamieniołom. Kamień Leski został uznany pomnikiem przyrody.
Uherce Mineralne - wodospad na Olszance
Uherce Mineralne - wodospad na Olszance.
foto: P. Szechyński
Przejeżdżamy Glinne i udajemy się do miejscowości Uherce Mineralne. Trasa obwodnicy biegnie troszkę bokiem, niemniej jednak warto do Uherzec na chwileczkę zajechać, aby zobaczyć znajdujący się tu kościół murowany z 1757 roku w którym jest do obejrzenia oryginalne późnobarokowe wyposażenie. Obok kościoła stoi dzwonnica z tego samego roku co kościół. Niedaleko Uherzec znajduje się też rezerwat przyrody "Bobry w Uhercach" (dojeżdżamy tam skręcając na pierwszym skrzyżowaniu od strony Leska w prawo, przejeżdżamy tory i po ok. 1km jazdy powinniśmy się znaleźć w okolicy rezerwatu). Następnie wracamy w stronę Uherzec i jedziemy w kierunku Olszanicy. W Olszanicy napotkamy min. cerkiew z 1923, oraz znajdującą się obok cerkwi, parawanową dzwonnicę z dzwonem z 1630r. Inną atrakcją Olszanicy jest zespół dworski z pałacykiem, a wokół fragmenty fortyfikacji ziemnuch otoczonych fosą z drugiej połowy XVIw. Po opuszczeniu Olszanicy miniemy Stefkową Dolną i Górną, następnie Ustianową, która także dzieli się na Dolną i Górną (spotkamy tu m.in. pomnik lotników poległych w czasie II wojny światowej, zabytkową cerkiew drewnianą z 1792r w której obecnie mieści się kościół oraz znajdującą się obok murowaną kaplicę grobową rodziny Szemelowskich) i powoli wjeżdżamy do Ustrzyk Dolnych.
Ustrzyki Dolne
Ustrzyki Dolne.
foto: P. Szechyński
Ustrzyki są miastem, prawa miejskie otrzymały ok. roku 1727. Miasto to rozwinęło się głównie dzięki zbudowanej tu jeszcze w 1872r linii kolejowej Przemyśl - Budapeszt oraz rozwojowi przemysłu naftowego. W Ustrzykach znajduje się Muzeum Przyrodnicze oraz ośrodek Naukowo-Dydaktyczny Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Do ciekawszych zabytków Ustrzyk należy niewątpliwie cerkiew greckokatolicka z 1874r, kościół z początku naszego wieku, oraz zniszczony kirkut. Zostawiamy "stolicę" Bieszczadów, jak śpiewała o tym sympatycznym mieście grupa KSU i udajemy się przez Rabe (zabytkowa cerkiew z 1858r - obecnie kościół, cmentarz przycerkiewny). Na przełęczy nieopodal Rabego został w 1769r śmiertelnie ranny Franciszek Pułaski. Z Rabego przez Żłobek jedziemy do Czarnej. W Czarnej Wielka Obwodnica pokrywa się z "wpadającą" tu od strony Polańczyka i Wołkowyji - Małą Obwodnicą Bieszczadzką i odtąd jedziemy jednocześnie trasą obydwu obwodnic. W Czarnej znajduje się min. drewniana cerkiew św. Dymitra Męczennika z 1834r, która obecnie służy jako kościół. Z Czarnej zmierzamy w kierunku Lutowisk. W tym rejonie zaczynają się, ciągnące się w zasadzie, aż do Cisnej najlepsze walory widokowe Bieszczadów. Warto zaznaczyć, że Lutowiska były kiedyś miastem. Ta w sumie niewielka dziś miejscowość utraciła jednak prawa miejskie w 1919r. Kolejną ciekawostką niech będzie fakt, że gmina Lutowiska, jest największą obszarowo gminą w Polsce. W Lutowiskach znajduje się min. cmentarz żydowski oraz murowany kościół z 1920r. Wiosna 2009 oddany został w Lutowiskach punkt widokowy wraz z parkingiem, skąd roztacza się wspaniała panorama na Lutowiska oraz góry po stronie ukraińskiej. Z Lutowisk przez Smolnik, Stuposiany i Pszczeliny, jadąc cały czas wzdłuż potoku Wołosaty zmierzamy w kierunku Ustrzyk Górnych. Widoki w tej okolicy stają się coraz piękniejsze, po chwili będzie widać najwyższe bieszczadzkie szczyty z Tarnicą, Krzemieniem i Bukowym Berdem na czele, a przed samymi UG dobrze widoczna jest Połonina Caryńska. Czym bliżej Ustrzyk Górnych, tym więcej będziemy spotykać pól namiotowych, campingów oraz gospodarstw agroturystycznych.
Na serpentynach
Na serpentynach.
foto: J. Szechyńska
W samych Ustrzykach, pierwsze co napotkamy to pewnie wielki tłok, ale nie zapominajmy, że miejscowość ta jest chyba najbardziej obleganą obok Soliny, Polańczyka i Wetliny miejscowością w Bieszczadach. W samych Ustrzykach, a dokładnie w ich "centrum" znajduje się duży camping PTTK, z możliwością wynajęcia domku, podłączenia prądu oraz z pełnym zapleczem sanitarnym. Ceny pobytu są stosunkowo wysokie, bo w końcu to tylko camping, no może trochę lepiej urządzony od innych bieszczadzkich miejsc tego typu, ale pamiętajmy, że znajdujemy się niemal w sercu Bieszczadów.
Cisna
Cisna, wyjazd w kierunku Baligrodu.
foto: P. Szechyński
Ustrzyki Górne są doskonałą bazą wypadową do pieszych wycieczek górskich. Biegną stąd szlaki min. na Tarnicę, Bukowe Berdo, Halicz i Rozsypaniec a także Połoninę Caryńską. Kilkaset metrów po minięciu wcześniej opisywanego campingu będzie skręt na Wołosate - w lewo. Planując wypad w góry, można podjechać do Wołosatego i rozpoczynając wędrówkę stamtąd przez wymienione wcześniej szczyty zejść do Ustrzyk. Między Ustrzykami Górnymi, a Wołosatem, po lewej stronie drogi znajduje się torfowisko "Wołosate". Natomiast w przeciwną stronę z Ustrzyk, prowadzi szlak pasmem połonin, przez połoninę Caryńską, Wetlińską, Hnatowe Berdo, dalej przełęczą im. Orłowicza na Smerek. Ponieważ jednak my jedziemy samochodem zostawiamy Ustrzyki Górne i nie skręcając na Wołosate jedziemy prosto w kierunku Berehów Górnych (serpentyny).
Po prawej stronie będziemy mieć piękny widok na obydwie połoniny, a szczególnie na Połoninę Caryńską. Po pokonaniu podjazdu pod serpentyny, za Berehami spotkamy po lewej stronie drogi rozległy parking (płatny). Z tego miejsca możemy zrobić sobie wycieczkę na Połoninę Wetlińską. Nie zajmie nam to zbyt wiele czasu (jak na piesze wycieczki) a widoki z Połoniny są przepiękne. Następnie zjeżdżając serpentynami, po chwili dojedziemy do Wetliny.
Wetlina to kolejny przeludniony turystami bieszczadzki "kurort". Jest tu co zjeść, kupić, a i nocleg się znajdzie. Następnie przecinając co kawałek tory bieszczadzkiej kolejki jedziemy już w kierunku Cisnej. Przed samą Cisną w miejscowości Dołżyca sporo pól namiotowych, oraz przydrożnych jadłodajni. Tuż przed Cisną stacja benzynowa, na co proponuję zwrócić uwagę w razie świecącej "rezerwy" (następna stacja będzie w Baligrodzie).
Wetlina
Wetlina.
foto: P. Szechyński
Cisna jest dość przyjemną, spokojną miejscowością, słynącą przede wszystkim z pozostałości po posterunku milicji, obleganego przez bandy UPA a którego nie udało im się zdobyć. W miejscu byłego posterunku stoi dziś pomnik, oraz pozostały resztki umocnień. W Cisnej także sporo pól namiotowych, motel, schronisko oraz kwatery prywatne. W razie konieczności z noclegiem nie powinno być problemów. Zostawiając Cisną udajemy się dość krętą drogą w kierunku Jabłonek i Baligrodu. W Jabłonkach napotkamy pomnik gen. Karola Świerczewskiego "Waltera", który zginął w tym miejscu w zasadzce zorganizowanej przez "żołnierzy" spod znaku tryzuba. W Baligrodzie cmentarz wojskowy oraz pomnik poległych. Więcej na ten temat Baligrodu znajdziecie tutaj: Baligród. Z Baligrodu przez Nowosiółki (Muzeum Przyrodniczo-Łowieckie) i Hoczew (Galeria Z. Pękalskiego) udajemy się do Huzeli skąd wystarczy przejechać przez most na Sanie i już jesteśmy spowrotem w Lesku.

Lutowiska
Oddany w roku 2009 punkt widokowy na Lutowiska oraz parking. Roztacza się stąd wspaniała panorama 210 stopni na Lutowiska, Bieszczady Wschodnie oraz Wysokie.
foto: P. Szechyński
Serpentyny nad Berehami
Serpentyny zimą, w tle Caryńska.
foto: P. Szechyński

Źródło:http://www.twojebieszczady.pl 

3 lipca 2011

Opowieści Fronka Bocatego

 Przeglądając dzisiaj internet natrafiłem na bardzo zabawną historyjkę o gnieciuchach. A co to jest gnieciuch to ja jeszcze przed przeczytaniem nie wiedziałem ale teraz wiem i powiem panią jedno, uważajcie na siebie w naszych góreckach.

Stare Baby powiadajo, ze boły kiejsi na świecie gnieciuchy. Co to boło, to łony nie wiedzo... A może się nie kco przyznać. Na gnieciuch przychodziuła pora zawsze w lecie. Poluwały na dziopy, co spały po sopak i stodołak.
Sed taki gnieciuch łogrodomi poza stodoły i sukoł, dize dziopy śpio. Jak dopod taką śpiącą diopo, to telo gniót, pucoł i toboluł, ze dziopa ani nimogła rono wylyź ze stodoły. Gnieciuch bywoł nawet zgrabny, nie przymirzając jak ziuhaj abo parobek. Nieroz dało się widzieć, jak se poprawioł portki na rzyci.

  Boły dziopy, co ino wyzirały żeby ik taki gnieciuch dopod i rade na sionie spały. Takie, to ino się wiele tyle ciepło zrobiuło, to już jom goronco boło w kumorze i wynosiuły się do stodoły spć. Ale boły tys takie, co się gnieciuchów boły i boły się spać w stodole. Ale kiej nie boło rady, to kładły koło siebie łostrew abo na piersiak grabie do góry zombomi i tak spały. Gnieciuch, kiej wloz do stodoły, to po ciomku mało co widzioł. Jacy słuchoł dzie dziopa na śpioncku dysy. Wtej nienamyślając się wiele ciskoł się na nią.

Możecie tys wiedzieć, ze jak trafiół na takie grabie abo łostrew, to się móg łokalicyć straśnie. Nieroz abo se ślypie wybiół, abo się przebiół, abo co gorse... i nieroz czsza se boło dać z gnieconiom spokój.

Musiały te gnieciuch dziesi się podzioć, bo ik teroz nima. Może posły dzie w ciepłe kraje. Stare baby się ino uśmichajo, kiej się ik spytać o gnieciuchy.

Tekst pochodzi z  http://www.kordowiec.com/

Beskidy, Beskid Śląski i Żywiecki, Pasmo Babiogórskie, Beskidy Kisuckie, Mała Fatra


Beskidy, Beskid Śląski i Żywiecki, Pasmo Babiogórskie, Beskidy Kisuckie, Mała Fatra


  • Oprawa: Miękka ze skrzydełkami

  • Ilość stron: 136

  • Rok wydania: 2009

  • Wydawnictwo: PPWK

  • Wymiary: 16.5 x 24.0 cm

  • ISBN: 978-83-7539-265-4



  • To tylko jedna z wielu naszych propozycji na słoneczne wakacje lub niebanalny weekend. Jeżeli, korzystając z Beskidów spędzą Państwo przyjemnie wolny czas to proponujemy następne tomy, a wraz z nimi zwiedzanie kolejnych regionów i poznawanie atrakcji turystycznych naszego kraju.

    2 lipca 2011

    Łopień z nowym szlakiem?

    Urząd Gminy w Tymbarku i Zarząd Koła PTTK „Tymbarskie Harnasie” podjęli działania, celem oznakowania szlaku turystycznego (czarny kolor) z Tymbarku na górę Łopień.
    PowiększOpracowany przez członków koła PTTK „Tymbarskie Harnasie„ opis trasy wraz z uzasadnieniem oraz proponowaną na mapie trasą przebiegu szlaku przekazano do Zarządu Oddziału Powiatowego PTTK w Limanowej.
    - Początek szlaku Tymbark stacja PKP – powiedział Józef Banach z koła PTTK „Tymbarskie Harnasie„. - Trasa wiedzie drogą powiatową na Rynek dalej obok kościoła, drogą gminną w kierunku osiedla Podlas obok stacji Uchacz (SKR). Dalszy odcinek szlaku wchodzi droga osiedlową do lasu i biegnie drogami leśnymi w kierunku domku myśliwskiego na Łopieniu Środkowym, następnie dalej do polany Myconiówka, gdzie łączy się ze szlakiem zielonym (Dobra-Przełęcz Rydza Śmigłego-Mogielica). Ostatni odcinek szlaku wzdłuż zielonego do polany Jaworze na Łopieniu Zachodnim. Trasa szlaku przebiega przez atrakcyjną część Łopienia Środkowego i Wschodniego obok Torfowisk, Jaskini Zbójeckiej poprzez gęsty las bukowy i świerkowy. Na trasie liczne polany widokowe, ambony myśliwskie i miejsca obfitujące w grzyby.

    Proponowany szlak:
    Znakowany koloru czarnego, będący łącznikiem pomiędzy szlakiem żółtym (Tymbark-Mogielica-Turbacz), a szlakiem zielonym (Dobra-Łopień-Mogielica-Ostra). Tymbark – Łopień Zachodni/ 951 m n p m/- długość szlaku 10 km. Początek stacja kolejowa PKP w Tymbarku - Rynek – Stacja Paliw Uchacz / SKR / - osiedle Podlas – Łopień Środkowy – Domek Myśliwski – polana Myconiówka – Łopień Zachodni / 951 / - Polana Jaworze.

    źródło: http://limanowa.in/

    Stary Sącz

    Pierwsza wzmianka na temat Starego Sącza datowana jest na rok 1257, kiedy to książę krakowsko-sandomierski Bolesław Wstydliwy zapisał...