Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieszczady. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieszczady. Pokaż wszystkie posty

14 lipca 2011

Szlak Rowerowy "Muczne" - 28 km

Jest to szlak będący połączeniem krótkiego szlaku czerwonego prowadzącego z Mucznego przez Tarnawę Niżną, Torfowisko Dźwiniacz i Torfowisko Łokieć do nieistniejącej już wsi Czerenna oraz szlaku niebieskiego , którym wrócimy do Mucznego.
Możemy również wrócić szlakiem czerwonym, jednak będzie to powrót tą samą trasą.

    Wyruszamy z Mucznego w kierunku Tarnawy Niżnej wzdłuż pasma Jeleniowaty. Na tym odcinku towarzyszy nam widok na Bukowe Berdo.
    Po około 4 kilometrach skręcamy na drogę biegnącą wzdłuż potoku Roztoki, która minąwszy Tarnawę Niżną doprowadzi nas do samej granicy z Ukrainą.
    Skręcamy w lewo zgodnie z oznakowaniami szlaku i jedziemy dalej wzdłuż granicy i koryta Sanu aż do Torfowiska Dźwiniacz i znajdującej sie w jego bezpośrednim sąsiedztwie, nieistniejącej już wsi Dźwiniacz Górny. We wsi znajdują sie dwa stare cmentarze.
    Fragment szlaku prowadzący wzdłuż granicy wyznaczony jest również przez 6 przydrożnych kapliczek rozmieszczonych mniej więcej w odległości 1 kilometra od siebie.
    Z Torfowiska Dźwiniacz jedziemy ku Torfowisku Łokieć.
    Dalej szlak prowadzi nas ku nieistniejącym wsiom Łokieć, Młyniszcze oraz Czerenna. W tym miejscu znajdujemy się u podnóża Kiczery Łokieckiej oraz Kiczery Dydiowskiej.
    W Czerennej skręcamy w lewo na szlak niebieski prowadzący nas teraz drugą stroną masywu Jeleniowaty. Przejeżdżamy przez nieistniejące wsie Krutówka, Niemtówka i Malekiszki.
    Dojeżdżamy do Mucznego.

Szlak rowerowy "Czereszenka" - 37 km

Jest to fragment głównego szlaku rowerowego, oznaczonego kolorem niebieskim.

Szlak prowadzi ze Stuposian przez Muczne, Widełki, Pszczeliny spowrotem do Stuposian.

   Wyruszamy z parkingu w Stuposianach i jedziemy zgodnie z oznakowaniami szlaku wzdłuż Sanu i jednocześnie wokół szczytów Czereszenka (771 m n.p.m.) i Czereśnia (916 m n.p.m.).
   Minąwszy Czereszenkę opuszczamy koryto Sanu. Od tego momentu jedziemy wzdłuż granicy z Ukrainą. Na szlaku towarzyszą nam widoki na Kiczerę Dydiowską (799 m n.p.m.) , pasmo Czerwonego Wierchu oraz pasmo Jeleniowatego.
   Minąwszy Kiczerę Dydiowską, dojażdżamy do skrzyżowania od którego odchodzi czerwony szlak rowerowy . W tym miejscu dawniej istniała wieś Czerenna.
   Wracamy na szlak kierując się na Muczne. Po drodze mijamy jeszcze 3 nieistniejące już wsie: Krutówka, Niemtówka i Malekiszki.
   W Mucznem skręcamy w kierunku Pszczelin. Na tym odcinku towarzyszą nam szczyty Widełki (1016 m n.p.m.) oraz Kopa (886 m n.p.m.).
   Dojeżdżając do wsi Widełki skręcamy w prawo na drogę wojewódzką nr 896 w kierunku Pszczelin. Od tego momentu jedziemy wzdłuż potoku Wołosaty.
   W Pszczelinach za kościołem zjeżdżamy na krętą drogę prowadzącą przez las. Po lewej stronie wznosi się Magura Stuposiańska (1016 m n.p.m.).
   Minąwszy Kosowiec (955 m n.p.m.) dojeżdżamy do Stuposian, gdzie zjeżdżamy ze szalku na parkin, z którego rozpoczęliśmy wyprawę.

Szlak rowerowy "Gruszka" - 46 km

Jest to fragment szlaku niebieskiego. Zatacza on koło w niedalekim sąsiedztwie Jeziora Solińskiego.

Wyruszamy z Leska i jedziemy przez Tarnawę Górną, Łukowe, Średnie Wielkie, Kalnicę, Kiełczawę, Mchawę, Zahoczewie, Nowosiółki, Hoczew, Łączki i wracamy do Leska.

Szlak zaczyna się na Rynku w Lesku. Wyruszamy kierując się ulicami miasta na zachód. Na rondzie skręcamy w lewo w kierunku Tarnawy Niżnej. Jedziemy zgodnie z oznakowaniami szlaku mijając po lewej stronie Basztę, po około 1,5 km przejeżdżamy przez most na Sanie.
We wsi Huzele skręcamy w prawo i przez chwilę jedziemy wzdłuż rzeki. Jadąc dalej przez pola i lasy po prawej stronie widzimy szczyt Gruszki (583 m n.p.m.), od którego pochodzi nazwa szlaku.
W drodze do Tarnawy towarzysza nam 3 przydrożne kapliczki. W centrum wsi przejeżdżamy przez most na Kalniczce i jedziemy w kierunki wsi Łukowe. Znajduje sie tutaj ośrodek jazdy konnej.
Wyjeżdżając ze wsi możemy zwiedzić cerkwię. Jadąc dalej wzdłuż Kalniczki mijamy Średnie Wielkie oraz Kraińską Górę (654 m n.p.m.).
Dojeżdżając do wsi Kalnica musimy pamiętać, żeby przy przystanku PKS skręcić w lewo na Mchawę, gdyż w tym miejscu szlak niebieski rozgałęzia się. Jadąc prosto dotarlibyśmy do Woli Miechowej.
Wzdłuż naszej trasy znajdują się dwa miejsca w których kiedyś istniały cerkwie, jedno w Kalnicy i drugie w Kiełczawie. Po około 2 kilometrach docieramy do ścieżki prowadzącej do punktu widokowego.
Wracamy na szlak i podążamy dalej przez Kiełczawę i dalej wzdłuż rzeki Mchawka, aż do miejscowości Mchawa, gdzie nasz szlak sie rozgałęzia.
Skręcamy w lewo na drogę nr 893 w kierunku na Hoczew.
Jedziemy wzdłuż Hoczewki, przejeżdżamy przez Zahoczewie i dalej przez Nowosiółki. W Nowosiółkach znajduje się muzeum przyrodniczo-łowieckie oraz kościół, który miejscowa ludność w obliczu zakazu władz wybudowała w przeciągu jednej nocy, z 2 na 3 sierpnia 1975 roku.
Około 1,5 kilometra od Nowosiółek docieramy do progów skalnych na Hoczewce, będących pomnikiem przyrody.
Po około 2,5 kilometrach dojeżdżamy do miejscowości Hoczew, gdzie warto zwiedzić Grodzisko z X-XI wieku oraz ruiny zamku Balów.
Wyjeżdżając z Hoczwi, wracamy spowrotem do brzegów Sanu i wzdłuż rzeki do wsi Huzele. W Huzelach skrecamy w prawo na most i już spowrotem jestesmy w Lesku.

Wzdłuż Jeziora Solińskiego - 28 km

Jest to fragment niebieskiego szlaku rowerowego. Prowadzi on przez sąsiadujące z Jeziorem Solińskim bieszczadzkie szczyty oraz doliny potoków Wołkowyja i Bereźnica.
   Trasa rozpoczyna się i kończy w Myczkowie prowadząc przez Wolę Matiaszową, Bereźnicę Wyżną, Górzankę, Wołkowyję oraz Polańczyk.
   Nagrodą za wysiłek włożony w jej pokonanie są wspaniałe widoki na panoramę Bieszczadów oraz Jeziora Solińskiego.
 
   Wyprawę rozpoczynamy w Myczkowie, gdzie możemy zobaczyć kościół i cerkiew z 1900 roku.
   Wyruszamy z Myczkowa drogą wojewódzka nr 894 w kierunku Berezki. Droga prowadzi pomiędzy lasami i łąkami aż do obrzeży Berezki, gdzie skręcamy w lewo za przystankiem PKS.
   W tym momencie możemy zboczyć na chwilę z głównej trasy i również niebieskim szlakiem rowerowym przejechać się wokół doliny potoku Głęboki lub też zwiedzić znajdujące się w Berezce umocnienia ziemne dworu Balów, cmentarz wojskowy z lat 1914-15 oraz ruiny cerkwi.
   Wokół samej Berezki prowadzi czerwony szlak rowerowy.Znajdziemy tutaj również pomniki przyrody takie jak wiekowe dęby (trzy) oraz sosna.

   Ze wsi Berezki wyruszamy wzdłuż potoku Bereźnica. Minąwszy Wolę Matiaszową mamy okazję podziwiać wznoszący się ponad nami Biały Wierch.
   Dalej poprzez dolinę potoku Bereźnica docieramy do wsi Bereźnica Wyżna, gdzie podziwiamy cerkiew pw. św. Mikołaja, oraz dwukondygnacyjną dzwonnicę konstrukcji słupowej z pochodzącym z 1868 roku dzwonem. Jak również znajdujący się w pobliżu stary cmentarz.
   Teraz kierujemy się na południe ku skrzyżowaniu, z którego widać panoramę Bieszczad. W tym miejscu obieramy azymut na Górzankę. Wieś położoną w dolinie potoku Wołkowyja. We wsi znajduje się grekokatolicka drewniana cerkiew, w której możemy zobaczyć polichromowane figury świętych wycięte z desek.

   Na kolejny odcinek szlaku ruszamy dnem doliny, drogą prowadzącą wzdłuż potoku aż do wsi Wołkowyja. Równolegle do odcinka Górzanka - Wołkowyja biegnie mała pętla niebieskiego szlaku rowerowego prowadząca przez szczyt Czaków skąd można zobaczyć odnogę Jeziora Solińskiego.
   W Wołkowyi wyjeżdżamy z powrotem na Małą Obwodnicę Bieszczadzką (droga nr 894) i dalej jedziemy poprzez zalesione wzgórza wokół Jeziora Solińskiego, w kierunku Polańczyka i dalej Myczkowa.
 
 
Fragmenty szlaku prowadzące drogą asfaltową możemy pokonać samochodem.
 
 

13 lipca 2011

Bieszczady Historia

Bieszczady czyli "Beschad alpes Poloniae" wymieniane są po raz pierwszy w 1269 r. w węgierskim dokumencie dotyczącym przebiegu granicznego grzbietu górskiego ponad Jaśliskami. Długosz nazywał je "Beyszkod". W XV i XVI w. używa się nazw Byesczad, Byeskad, Byesczadi czy Beskidy. Nazwy te zawsze oznaczały działy graniczne (w domyśle granica Polski i Węgier).

W czasie wędrówki ludów przeszli przez te tereny Chorwaci, a od XI do XIV wieku były to ziemie sporne pomiędzy Polską, Rusią a Węgrami. Dopiero w 1340 r. Kazimierz Wielki włączył na stałe Bieszczady w skład Ziemi Sanockiej. Pod koniec XIV w. duże połacie ziem przypadły rodom Kmitów i Balów, które kolonizowały tereny nad Sanem i Hoczewką. Od XV stulecia zakładane były nowe osady na tzw. prawie wołoskim, zasiedlane przez przybyłych z południowych Karpat i Bałkanów pasterzy pochodzenia wołoskiego. Bieszczady przez długie wieki pozostawały na uboczu spraw wielkiego świata, rozgrywających się na terenie Rzeczypospolitej. Życie tutejszej ludności było dość prymitywne. Hodowano bydło i woły sprzedawane na targach w Lutowiskach, Baligrodzie i Bukowsku. Wypalano węgiel drzewny, istniały dwie huty żelaza w Cisnej i Rabem. Od XIX wieku rozpoczęto masową eksploatację bieszczadzkich lasów oraz (na obrzeżach regionu) wydobycie ropy naftowej. W XIX w. przez góry przewinęli się tak znani pisarze jak A. Fredro, Z. Kaczkowski, W. Pol. W czasie I Wojny Światowej na przełomie 1914/15 r. front dwukrotnie przeszedł przez Bieszczady. Szczególnie ciężkie walki toczyły się w rejonie Wysokiego Działu. Pozostały po nich zarośnięte już dziś cmentarze na Chryszczatej i Magurycznem. W 1918r. doszło do kilku starć pomiędzy ukraińskimi oddziałami Semena Petlury a polską samoobroną. W okresie międzywojennym nastąpiło znaczne uaktywnienie się ludności ukraińskiej w duchu narodowym. Z chwilą wybuchu II Wojny Światowej działania w Bieszczadach ograniczyły się do wysadzenia przez polskich saperów wylotu tunelu kolejowego na Przeł. Łupkowskiej. Przełęcz tę Niemcy przekroczyli dopiero 12 września zajmując niemal bez oporu cały region. Po zakończeniu kampanii wrześniowej Niemcy i ZSRR podzieliły między siebie Bieszczady przeprowadzając granicę wzdłuż linii Sanu. Po 22 czerwca 1941 r. całe góry znalazły się pod okupacją niemiecką. W czasie wojny działały tu oddziały partyzantki AK, BCh oraz oddziały samoobrony i partyzantka sowiecka. W 1940 r. istniał tu stały szlak przerzutowy na Węgry. Z końcem 1944 r. wojska IV Frontu Ukraińskiego wyparły Niemców z terenu Bieszczadów, a w 1945 r. dostał się on w niepodzielne władanie oddziałów UPA. Ciężkie walki oddziałów polskich z ukraińskim podziemiem trwały do końca 1947 r. Zakończyły się operacją "Wisła" w trakcie której obok szeregu działań militarnych prowadzono też systematyczne wysiedlanie ludności ukraińskiej na Ziemie Odzyskane i do ZSRR. Bieszczady wyludniły się wówczas niemal zupełnie.

Dnia 15 lutego 1951 r. doszło do zawarcia umowy o wzajemnej wymianie terytoriów. Polska została zmuszona do oddania 480 km2 tzw. "kolano Bugu", czyli obszar po lewej stronie Bugu na zachód od Sokala między Sołokiją a Bugiem, w zamian otrzymała obszar o tej samej powierzchni w rejonie Bieszczadów z małymi miasteczkami Ustrzyki Dolne i Lutowiska.
Poniższe mapy, które przedstawiają przebieg granicy przed rokiem 1951 przesłał mi Pan Grzegorz Słomczyński za co bardzo mu w tym miejscu dziekuję.


Wymiana ta spowodowana została odkryciem na terenie polskim pokładów węgla kamiennego. Po uzyskaniu wspomnianego obszaru Związek Radziecki wybudował tam kilka kopalni węgla o przeciętnej rocznej zdolności wydobywczej ok. 15 mil. ton. Ponadto obszar ten charakteryzował się dobrymi glebami. Polska otrzymała natomiast obszar górski o słabych glebach i wyczerpanych złożach ropy naftowej. Po zagospodarowaniu w ciągu lat stał się on jednak bardzo atrakcyjny turystycznie, a z czasem wybudowano na nim zaporę wodną na Sanie w Solinie, mającą także znaczenie gospodarcze ze względu na umiejscowioną tam elektrownię wodną.

Po roku 1956 powróciła część rdzennej ludności tych terenów. Lata pięćdziesiąte to powstanie szeregu osad leśnych. W roku 1962 oddano do użytku dużą obwodnicę bieszczadzką: Lesko - Cisna - Ustrzyki Grn. - Ustrzyki Dln. oraz zaporę w Myczkowicach. Również w latach sześćdziesiątych wybudowano drogę Hoczew - Czarna zwaną małą obwodnicą bieszczadzką, drogę Zagórz - Komańcza oraz zaporę w Solinie. 

Źródło: http://www.bieszczady.pik-net.pl  

Bieszczady, Beskid Niski, Góry Sanocko-Turczańskie przewodnik

4 lipca 2011

Mała obwodnica bieszczadzka

Zakładając, że będziemy poruszać się trasą małej obwodnicy należy przypomnieć, że biegnie ona z Leska, przez Hoczew, Myczków, następnie bokiem omija Solinę, wjeżdża do Polańczyka, a dalej przez Wołkowyję, Rajskie, Sakowczyk i Czarną skręca do Cisnej, aby stamtąd udać się ponownie do Leska.
Rozpoczynając wyprawę w Lesku nie zapomnijmy zwiedzić zamku z początku XVIw. Zamek został założony w związku z przeniesieniem swej siedziby z pobliskiego Sobienia przez rodzinę Kmitów, głównie ze względu na fakt, iż zamek w Sobieniu był położony na dość wysokiej górze i nie miał w związku z tym dogodnych warunków do rozbudowy.
Lesko
Rynek w Lesku. W głębi ratusz.
foto: Piotr Szechyński
Zamek w Lesku to zamek typowo bastejowy, który powstał na planie czworoboku z basztami i bastejami. Basteja, jest to półokrągła budowla wysunięta na zewnątrz linii umocnień. Do dnia dzisiejszego zachowała się tylko jedna basteja, na północno-zachodnim narożu zamku. Obiekt pełni obecnie funkcję hotelu.
Hoczew
Hoczew. Trasa małej obwodnicy zimą.
foto: Piotr Szechyński
Zostawiamy Lesko, jedziemy bokiem Huzeli (zaraz za mostem przez San (min.wyciąg narciarski - po prawej), cały czas wzdłuż Sanu, następnie mijamy Łączki (kawałek za Łączkami, po prawej stronie drogi jest dość ładny zajazd oraz hotel "Salamandra") i za chwilę wjedziemy do Hoczwi.

W Hoczwi kierujemy się na Polańczyk, przejeżdżając most na Hoczewce, dalej przejeżdżamy przez Średnią Wieś (zabytkowy drewniany kościół z II poł. XVIw., najstarszy na tym terenie), Berezkę, Myczków i zostawiając po lewej zjazd do Soliny, osiągamy Polańczyk. Wjeżdżając do Polańczyka, zaczynamy doceniać walory widokowe tej trasy.
Polańczyk
Widok z drogi w kierunku jeziora.
foto: Piotr Szechyński
Mniej więcej ze skrzyżowania z drogą w lewo, prowadzącą do Polańczyka-Zdroju, gdzie znajduje się kilka ładnych i dużych ośrodków wypoczynkowych, min. Panorama, Dedal i Atrium, mamy przepiękny widok na Zalew Soliński, a warto pamiętać, że ze względu na jego długość, liczne zatoki, oraz pobliskie wzniesienia, niewiele jest miejsc z których widać tak dużą część jeziora. Przed nami po lewej stronie zalewu malutka wyspa, a na wprost min. wojskowy ośrodek wypoczynkowy "Jawor" (bywał tam swojego czasu min.Lech Wałęsa).
Jeżeli mamy ochotę posiedzieć nad wodą, lub się wykąpać wjeżdżamy albo właśnie w stronę ośrodków i zostawiając na parkingu samochód schodzimy którymś z licznych tu zejść w stronę jeziora, na przystań np.ośrodka Atrium lub Dedal, gdzie jest min. pływający basen, albo jedziemy kawałek dalej trasą obwodnicy, aż do zjazdu na prom (po lewej stronie drogi) i jedziemy nim do samego końca. Można tam i popływać i posiedzieć nad wodą. Campingów, pól namiotowych itp. nie sposób tu wymieniać, bowiem znajdują się dosłownie co kawałek. Prom "napędzany" był od początku ręcznie, tzn. przeciągano linę, coś podobnego do "kirforka". Promem można dostać się na tzw. wyspę "Energetyka".
Widok na Jawor
Widok na Jawor z drogi w Polańczyku.
foto: Piotr Szechyński
Opuszczamy powoli Polańczyk, jedziemy w stronę Wołkowyji. Co chwilę po lewej stronie drogi, to znika, to pojawia się ponownie jezioro solińskie. Do Wołkowyji zjeżdżamy ostro z górki i na zakręcie proponuję na chwilę się zatrzymać (parking po lewej). Po lewej stronie (na skrzyżowaniu) min. "knajpka" Kuźnia, oraz dróżka prowadząca nad wodę. Ze względu na to, że jest to dość płytka zatoka (zależy to jeszcze od aktualnego poziomu wody), aby znaleźć miejsce do kąpieli i poleniuchowania na słońcu, musimy przejść jakieś 500m. (dla niektórych zmotoryzowanych to pewnie i tak za dużo ;-)). Jest tam wygrodzony basenik, wypożyczalnia sprzętu wodnego, oraz "posterunek" WOPR - dyżury ratowników.
Kilkadziesiat metrów za skrzyżowaniem, po prawej stronie miejsce po cerkwi, dawny cmentarz oraz dzwonnica parawanowa. Jeśli już odpoczęliśmy, jedziemy dalej. Tuż po wjeździe pod pierwszy podjazd - po lewej smażalnia ryb - raczej smacznie i niezbyt drogo. Poniżej smażalni pole namiotowe, położone na zboczu - jego mieszkańcy mają dość ładny widok na całą zatokę. Po kolejnych pięciuset metrach jazdy, zjazd w lewo na kolejne pole namiotowe, jednak polecam go tylko przy wysokim stanie wody w zbiorniku, ponieważ w przeciwnym wypadku, pozostanie nam taplanie się w mule (w sumie za kąpiele błotne, niektórzy płacą ciężkie pieniądze ;-))
Zostawiając w tyle Wołkowyję, za chwilę natkniemy się na jeden, a zaraz po nim drugi most. W tym miejscu Solinka wpada do Zalewu. Pomiędzy mostami, po prawej, jest bardzo spokojne pole namiotowe, otoczone niejako z trzech stron wodą - polecam (także ze względu na ceny). Tuż za drugim mostem zaczyna się Bukowiec. Kiedyś stała tu cerkiew, dziś zostały po niej tylko ruiny a właściwie sama podmurówka. Z Bukowca bierze też początek droga "na skróty" do Cisnej. Wiedzie przez Terkę, Polanki i Buk, cały czas przecinając raz po raz bieg Solinki. Trasa jest bardzo ładna, mocno skraca drogę do Cisnej, posiada również wspaniałe walory widokowe - zwłaszcza jeśli chodzi o przełomy Solinki. Do niedawna stan drogi był fatalny, dziura na dziurze. Obecnie jest tu nowiutki asfalt i przejazd ta trasa nie stanowi problemu. Wzdłuż drogi jest sporo pól namiotowych oraz miejsc, gdzie można się zatrzymać i posiedzieć w umiarkowanym spokoju nad rzeczką, podziwiając otaczającą nas przyrodę.
W rezerwacie Sine Wiry
W rezerwacie "Sine Wiry".
foto: Piotr Szechyński
Odbiegliśmy troszkę od tematu, ponieważ ta droga nie należy do małej obwodnicy, jednak skoro już tutaj jesteśmy, warto odnotować także fakt, iż w Terce (na samej górze, naprzeciw sklepu) znajdują się ruiny murowanej dzwonnicy z XIXw, która należała do cerkwi, oraz przycerkiewny cmentarz. Mniej więcej w połowie drogi między Terką, a Bukiem znajduje się początek drogi do rezerwatu Sine Wiry (po prawej będzie parking, płatny - co w tych okolicach jest rzadkością). Kawałek za parkingiem, w miejscu gdzie zaczyna się droga do rezerwatu, też jest sporo miejsca do parkowania, jednak stoi tam zakaz wjazdu - generalnie można zaparkować, bo nikt tego nie sprawdzi, ale lepiej trzymać się przepisów, a jeżeli już tam parkować to całkiem z boku, tak aby nie zastawić drogi wjazdowej. Jeżeli mamy ochotę na dłuższy spacer zostawiamy samochód i zaczynamy wędrówkę, należy się przygotować na dobre 2h marszu, jednak warto, ponieważ spotkamy dziką, niezmąconą cywilizacją przyrodę (nie dotyczy wakacji oraz długiego majowego weekendu), wspaniałą roślinność, a przy odrobinie szczęścia także przedstawicieli bieszczadzkiej fauny. Trasa biegnie cały czas wzdłuż potoku Wetlina, który w tym miejscu jest bardzo bystry i rwący, co kawałek tworzą się niewielkie wodospady, a szumi miejscami tak głośno, że nic dokoła nie słychać. Rezerwat przyrody Sine Wiry leży dokładnie pomiędzy szczytem Połomy i Pereszliby. Proponuję (dla zmotoryzowanych, którzy muszą wrócić do samochodu), założyć sobie dojście do miejsca, gdzie Wetlina naniosła sporą ilość kamieni, coś w rodzaju kamiennej plaży, długiej na 50 a szerokiej ok.20 metrów - nie sposób nie zauważyć. Obok wiata, gdzie można schronić się w razie deszczu.

Tuż poniżej tego miejsca, bardzo silny nurt, przebijający się przez większe głazy, robiący sporo hałasu - przyjemny widok. A kto pamięta co było w tym miejscu kiedyś? To właśnie tu znajdowało się Jeziorko Szmaragdowe, niewiele urokiem ustępujące jeziorkom duszatyńskim. Pamiętam go jeszcze z czasów, kiedy można tu było dojechać samochodem, a ryby łowić choćby przez okno. Szkoda, że na zawsze zniknęło z mapy Bieszczadów. Jeszcze do dziś spotkać można nieszczęsnych turystów, którzy zziajani, z językiem do kolan, stojąc w tym miejscu, pytali czy daleko jeszcze do Jeziora Szmaragdowego... . Kilkaset metrów dalej znakowana ścieżka widokowa i zejście na właściwe "Sine Wiry" - mając czas warto tam również podejść. Gdybyśmy poszli drogą dalej prosto, wyszlibyśmy w Kalnicy. Po powrocie na parking wracamy albo do Bukowca, albo jedziemy w drugą stronę do Cisnej, przez Dołżycę.

My jednak jesteśmy na trasie małej obwodnicy, w związku z tym zapominamy o w/w drodze i mijając Bukowiec, następnie Sakowczyk, Rajskie (pomiędzy Rajskim, a Olchowcem serpentyny), Olchowiec i zjeżdżamy do Chrewtu. W Chrewcie, nad zatoką znajduje się spore pole namiotowe, camping, wygrodzony basen z ratownikiem itp. Warto zatrzymać się tu nawet na dłużej. Dodatkowo na polu namiotowym są sanitariaty i prysznice, co w Bieszczadach nie jest wcale (jeszcze) takie powszechne. Ten fragment jeziora solinskiego, należy chyba do najpłytszych. Przy niskim poziomie wody, widziałem jak krowy przechodziły na drugi brzeg zatoki.
Lutowiska panorama
Oddany w roku 2009 punkt widokowy na Lutowiska.
foto: P. Szechyński
Z Chrewtu udajemy się przez Polanę prosto do Czarnej, a stamtąd skręcamy już na Ustrzyki Górne. W Czarnej mała obwodnica pokrywa się z wielką obwodnicą. Odcinek z Czarnej do Lutowisk, a szczególnie z Lutowisk przez Smolnik, Pszczeliny, Stuposiany do Ustrzyk Grn. jest przepiękny krajobrazowo. Widać stąd niemal wszystkie najwyższe bieszczadzkie szczyty. Po drodze wiele miejsc noclegowych, campingów itp. W samych Ustrzykach G. hotel, oraz dość duży camping (powiedzmy, że w centrum) z sanitariatami, możliwością podłączenia prądu, wynajęcia domku itd. Ceny dość wysokie, no ale to serce Bieszczadów, dlatego fakt ten chyba nie dziwi. Z Ustrzyk "lecimy" na Berehy Górne, mając po lewej w oddali Małą i Wielką Rawkę, a po prawej Połoninę Caryńską. Z Berehów Górnych (Brzegów Górnych) jedziemy do Wetliny. Po drodze napotkamy wspaniałe serpentyny, które warto choć raz przejechać. Gdy wyjedziemy pod serpentyny, po prawej Połonina Wetlińska, a po lewej parking. Tu można zostawić samochód i zrobić sobie wycieczkę na połoninę. Podejście jest dosyć strome, jednak czasowo wychodzi to bardzo dobrze, a ze szczytu połoniny widoki są wspaniałe.
Wetlina
Wetlina.
foto: Piotr Szechyński
Z parkingu jedziemy do Wetliny, znowu serpentynami, lecz tym razem w dół. Po chwili osiągniemy Wetlinę (uwaga na pieszych, łażą całą szerokością drogi ;-)). W Wetlinie ruch jest spory, prawie jak w Ustrzykach, noclegów sporo, ale w sezonie możemy mieć problem. Z Wetliny jedziemy już na Cisną, przez Dołżycę. Od Dołżycy do Cisnej, po lewej stronie, nad rzeczką , także sporo pól namiotowych, niektóre zresztą dość ładnie położone. Ten odcinek, ze względu na wąską i dość krętą (choć płaską) drogę, jest również niebezpieczny, ze względu na pieszych. Z Cisnej udajemy się z powrotem do Hoczwi, przez Baligród i Jabłonki. W Jabłonkach pomnik generała Świerczewskiego, oraz zaznaczone głazami miejsca gdzie został trafiony kulami, gdy upowcy urządzili tutaj zasadzkę. Miejsce to znajduje się jak widać między dwoma wzgórzami. Upowcy w sile dwóch sotni, Chrynia (Chrina) i Stiacha, usadowili się po obu stronach drogi i otworzyli ogień do przejeżdżających samochodów. Okoliczności śmierci gen.Świerczewskiego nie zostały do dnia dzisiejszego ostatecznie wyjaśnione, ponieważ podejrzewa się, że zamach został dokonany przy pomocy nie tylko band UPA, ale to zostawmy panu Wołoszańskiemu z Sensacji XX wieku a sami udajmy się dalej, mijając Hoczew, jesteśmy z powrotem w Lesku.

Źródło: http://www.twojebieszczady.pl 

Wielka obwodnica Bieszczadzka

Wielka Pętla, jak czasem nazywana jest ta trasa, biegnie z Leska przez Uherce Mineralne, Olszanice i Ustrzyki Dolne do Czarnej, Lutowisk, Ustrzyk Górnych, a następnie z Ustrzyk Górnych do Cisnej skąd przez Baligród wraca do Leska. Łączna długość tej trasy wynosi ok. 147km.
Lutowiska
Lutowiska, wjazd od strony Czarnej.
foto: P. Szechyński
Zaczynając naszą wycieczkę w Lesku, jeżeli dysponujemy odrobiną czasu, możemy zwiedzić min. zamek założony tutaj z początkiem XVIw przez Piotra Kmitę i zabytkową synagogę z przełomu XVI/XVIIw. Obecnie synagoga nie spełnia swojej roli, jest natomiast wykorzystywana jako sala wystawowa. Synagoga jest pozostałością po dużej liczbie mieszkańców narodowości żydowskiej, którzy osiedlali się tutaj od początku XVw. W czasie drugiej wojny swiatowej zostali wymordowani przez hitlerowców. Niewątpliwym zabytkiem godnym odwiedzenia jest także znajdujący się w Lesku, jeden z największych w Małopolsce kirkut (cmentarz żydowski). Za Leskiem tuż przed miejscowoscią Glinne, po prawej stronie drogi spotkamy słynny Kamień Leski z którym związanych jest kilka legend. Kamień Leski jest skałą zbudowaną z piaskowca krośnieńskiego, został on ukształtowany przez znajdujący się kiedyś w tym miejscu kamieniołom. Kamień Leski został uznany pomnikiem przyrody.
Uherce Mineralne - wodospad na Olszance
Uherce Mineralne - wodospad na Olszance.
foto: P. Szechyński
Przejeżdżamy Glinne i udajemy się do miejscowości Uherce Mineralne. Trasa obwodnicy biegnie troszkę bokiem, niemniej jednak warto do Uherzec na chwileczkę zajechać, aby zobaczyć znajdujący się tu kościół murowany z 1757 roku w którym jest do obejrzenia oryginalne późnobarokowe wyposażenie. Obok kościoła stoi dzwonnica z tego samego roku co kościół. Niedaleko Uherzec znajduje się też rezerwat przyrody "Bobry w Uhercach" (dojeżdżamy tam skręcając na pierwszym skrzyżowaniu od strony Leska w prawo, przejeżdżamy tory i po ok. 1km jazdy powinniśmy się znaleźć w okolicy rezerwatu). Następnie wracamy w stronę Uherzec i jedziemy w kierunku Olszanicy. W Olszanicy napotkamy min. cerkiew z 1923, oraz znajdującą się obok cerkwi, parawanową dzwonnicę z dzwonem z 1630r. Inną atrakcją Olszanicy jest zespół dworski z pałacykiem, a wokół fragmenty fortyfikacji ziemnuch otoczonych fosą z drugiej połowy XVIw. Po opuszczeniu Olszanicy miniemy Stefkową Dolną i Górną, następnie Ustianową, która także dzieli się na Dolną i Górną (spotkamy tu m.in. pomnik lotników poległych w czasie II wojny światowej, zabytkową cerkiew drewnianą z 1792r w której obecnie mieści się kościół oraz znajdującą się obok murowaną kaplicę grobową rodziny Szemelowskich) i powoli wjeżdżamy do Ustrzyk Dolnych.
Ustrzyki Dolne
Ustrzyki Dolne.
foto: P. Szechyński
Ustrzyki są miastem, prawa miejskie otrzymały ok. roku 1727. Miasto to rozwinęło się głównie dzięki zbudowanej tu jeszcze w 1872r linii kolejowej Przemyśl - Budapeszt oraz rozwojowi przemysłu naftowego. W Ustrzykach znajduje się Muzeum Przyrodnicze oraz ośrodek Naukowo-Dydaktyczny Bieszczadzkiego Parku Narodowego. Do ciekawszych zabytków Ustrzyk należy niewątpliwie cerkiew greckokatolicka z 1874r, kościół z początku naszego wieku, oraz zniszczony kirkut. Zostawiamy "stolicę" Bieszczadów, jak śpiewała o tym sympatycznym mieście grupa KSU i udajemy się przez Rabe (zabytkowa cerkiew z 1858r - obecnie kościół, cmentarz przycerkiewny). Na przełęczy nieopodal Rabego został w 1769r śmiertelnie ranny Franciszek Pułaski. Z Rabego przez Żłobek jedziemy do Czarnej. W Czarnej Wielka Obwodnica pokrywa się z "wpadającą" tu od strony Polańczyka i Wołkowyji - Małą Obwodnicą Bieszczadzką i odtąd jedziemy jednocześnie trasą obydwu obwodnic. W Czarnej znajduje się min. drewniana cerkiew św. Dymitra Męczennika z 1834r, która obecnie służy jako kościół. Z Czarnej zmierzamy w kierunku Lutowisk. W tym rejonie zaczynają się, ciągnące się w zasadzie, aż do Cisnej najlepsze walory widokowe Bieszczadów. Warto zaznaczyć, że Lutowiska były kiedyś miastem. Ta w sumie niewielka dziś miejscowość utraciła jednak prawa miejskie w 1919r. Kolejną ciekawostką niech będzie fakt, że gmina Lutowiska, jest największą obszarowo gminą w Polsce. W Lutowiskach znajduje się min. cmentarz żydowski oraz murowany kościół z 1920r. Wiosna 2009 oddany został w Lutowiskach punkt widokowy wraz z parkingiem, skąd roztacza się wspaniała panorama na Lutowiska oraz góry po stronie ukraińskiej. Z Lutowisk przez Smolnik, Stuposiany i Pszczeliny, jadąc cały czas wzdłuż potoku Wołosaty zmierzamy w kierunku Ustrzyk Górnych. Widoki w tej okolicy stają się coraz piękniejsze, po chwili będzie widać najwyższe bieszczadzkie szczyty z Tarnicą, Krzemieniem i Bukowym Berdem na czele, a przed samymi UG dobrze widoczna jest Połonina Caryńska. Czym bliżej Ustrzyk Górnych, tym więcej będziemy spotykać pól namiotowych, campingów oraz gospodarstw agroturystycznych.
Na serpentynach
Na serpentynach.
foto: J. Szechyńska
W samych Ustrzykach, pierwsze co napotkamy to pewnie wielki tłok, ale nie zapominajmy, że miejscowość ta jest chyba najbardziej obleganą obok Soliny, Polańczyka i Wetliny miejscowością w Bieszczadach. W samych Ustrzykach, a dokładnie w ich "centrum" znajduje się duży camping PTTK, z możliwością wynajęcia domku, podłączenia prądu oraz z pełnym zapleczem sanitarnym. Ceny pobytu są stosunkowo wysokie, bo w końcu to tylko camping, no może trochę lepiej urządzony od innych bieszczadzkich miejsc tego typu, ale pamiętajmy, że znajdujemy się niemal w sercu Bieszczadów.
Cisna
Cisna, wyjazd w kierunku Baligrodu.
foto: P. Szechyński
Ustrzyki Górne są doskonałą bazą wypadową do pieszych wycieczek górskich. Biegną stąd szlaki min. na Tarnicę, Bukowe Berdo, Halicz i Rozsypaniec a także Połoninę Caryńską. Kilkaset metrów po minięciu wcześniej opisywanego campingu będzie skręt na Wołosate - w lewo. Planując wypad w góry, można podjechać do Wołosatego i rozpoczynając wędrówkę stamtąd przez wymienione wcześniej szczyty zejść do Ustrzyk. Między Ustrzykami Górnymi, a Wołosatem, po lewej stronie drogi znajduje się torfowisko "Wołosate". Natomiast w przeciwną stronę z Ustrzyk, prowadzi szlak pasmem połonin, przez połoninę Caryńską, Wetlińską, Hnatowe Berdo, dalej przełęczą im. Orłowicza na Smerek. Ponieważ jednak my jedziemy samochodem zostawiamy Ustrzyki Górne i nie skręcając na Wołosate jedziemy prosto w kierunku Berehów Górnych (serpentyny).
Po prawej stronie będziemy mieć piękny widok na obydwie połoniny, a szczególnie na Połoninę Caryńską. Po pokonaniu podjazdu pod serpentyny, za Berehami spotkamy po lewej stronie drogi rozległy parking (płatny). Z tego miejsca możemy zrobić sobie wycieczkę na Połoninę Wetlińską. Nie zajmie nam to zbyt wiele czasu (jak na piesze wycieczki) a widoki z Połoniny są przepiękne. Następnie zjeżdżając serpentynami, po chwili dojedziemy do Wetliny.
Wetlina to kolejny przeludniony turystami bieszczadzki "kurort". Jest tu co zjeść, kupić, a i nocleg się znajdzie. Następnie przecinając co kawałek tory bieszczadzkiej kolejki jedziemy już w kierunku Cisnej. Przed samą Cisną w miejscowości Dołżyca sporo pól namiotowych, oraz przydrożnych jadłodajni. Tuż przed Cisną stacja benzynowa, na co proponuję zwrócić uwagę w razie świecącej "rezerwy" (następna stacja będzie w Baligrodzie).
Wetlina
Wetlina.
foto: P. Szechyński
Cisna jest dość przyjemną, spokojną miejscowością, słynącą przede wszystkim z pozostałości po posterunku milicji, obleganego przez bandy UPA a którego nie udało im się zdobyć. W miejscu byłego posterunku stoi dziś pomnik, oraz pozostały resztki umocnień. W Cisnej także sporo pól namiotowych, motel, schronisko oraz kwatery prywatne. W razie konieczności z noclegiem nie powinno być problemów. Zostawiając Cisną udajemy się dość krętą drogą w kierunku Jabłonek i Baligrodu. W Jabłonkach napotkamy pomnik gen. Karola Świerczewskiego "Waltera", który zginął w tym miejscu w zasadzce zorganizowanej przez "żołnierzy" spod znaku tryzuba. W Baligrodzie cmentarz wojskowy oraz pomnik poległych. Więcej na ten temat Baligrodu znajdziecie tutaj: Baligród. Z Baligrodu przez Nowosiółki (Muzeum Przyrodniczo-Łowieckie) i Hoczew (Galeria Z. Pękalskiego) udajemy się do Huzeli skąd wystarczy przejechać przez most na Sanie i już jesteśmy spowrotem w Lesku.

Lutowiska
Oddany w roku 2009 punkt widokowy na Lutowiska oraz parking. Roztacza się stąd wspaniała panorama 210 stopni na Lutowiska, Bieszczady Wschodnie oraz Wysokie.
foto: P. Szechyński
Serpentyny nad Berehami
Serpentyny zimą, w tle Caryńska.
foto: P. Szechyński

Źródło:http://www.twojebieszczady.pl 

24 kwietnia 2011

Charakterystyka Bieszczad

Bieszczady; słow. i czes. Bukovské vrchy, ukr. Верхови́нський Вододі́льний хребет, węg. Keleti Beszkidek, ros. Бещады, serb. Бјешчади) – zachodnia część Beskidów Wschodnich, między Przełęczą Łupkowską (640 m n.p.m.) a Przełęczą Wyszkowską (933 m n.p.m.). Najwyższy szczyt Bieszczadów to Pikuj (1405 m n.p.m., na Ukrainie) zaś na terytorium Polski – Tarnica (1346 m n.p.m.). Dzielą się na:

    * Bieszczady Zachodnie (na terenie Polski, Słowacji i Ukrainy)
    * Bieszczady Wschodnie (na terenie Ukrainy)

Bieszczady należą do Beskidów Wschodnich, które są częścią Zewnętrznych Karpat Wschodnich. Mimo iż szczytowe partie zajmują połoniny, to Bieszczady zaliczane są do pasma Beskidów Lesistych, a nie Połonińskich.


Toponimia nazwy

Nazwy Bieszczady używa się zwykle w Polsce jako synonimu polskich Bieszczadów (które są jedynie częścią Bieszczadów Zachodnich). 'Bieszczad' i 'Beskid' były od wieków określeniem gór oddzielających Polskę i Ruś od Węgier. Etymologia wyrazów 'Bieszczad' i 'Beskid' jest niejasna, czasem wywodzi się te słowa od trackiego ludu Bessów, których obecność na północ od Karpat odnotował Ptolemeusz.

Kazimierz Dobrowolski w 1938 objaśnił toponimię 'Beskidu' i 'Bieszczadu' na tle nazewnictwa bałkańskiego łącząc ją z albańską nazwą terenową bjeska, bjeske oznaczającą halę górską, łąkę lub pastwisko.

Za etymologią germańską Jan Michał Rozwadowski w 1914 wywiódł wyraz 'Bieszczad' z gwar środkowo-dolno-niemieckich od beshêt, beskēt od skaid-, skid.– geograficzny "przedział lub rozdział wód".

W dokumentach węgierskich od 1269 oznaczały nazwę pasma górskiego - "Beschad alpes Poloniae" ("ultra indagines regni Poloniae, ad alpes Beschad, ulterius tenet metas cum terra Polonie"). W formie ruskiej Beskid lub Beśkid. Od XIV w napłynęła tu pasterska ludność wołoska. O Bieszczadach Samuel Bogumił Linde pisze "część gór Karpackich, dawniej rozbójnictwem sławna, przytułek łotrów", albo "Góry Bieszczadzkie ... stykają się z Karpackimi i ciągną się ku Rusi Czerwoney" W średniowieczu to również pasmo będące częścią Gór Sanockich;  lub Góry Sarmackie , dla Stanisława Staszica były pasmem położonym między Pokuciem a Beskidami

Zgodnie z historią Korneliusza Tacyta tereny te określano mianem Bastarnice Alpes, qui alias Carpathii montes  na krańcach Hercynia Silva.


Fauna i flora Bieszczadów

W Bieszczadach występują rośliny i zwierzęta niespotykane w innych częściach naszego kraju, a zwłaszcza takie, które lubią ciepło, np. największy europejski wąż Eskulapa. Dobrze zachowane pierwotne lasy bukowe stanowią prawdziwy raj dla zwierząt. Żyją w nich m.in. żubry, jelenie, niedźwiedzie, wilki, rysie, żbiki, a od 2007 roku również koniki polskie.


Klimat

Klimat Bieszczadów jest umiarkowany ciepły przejściowy (nie jest on wysokogórski jak np. w Sudetach) z dominacją cech klimatu kontynentalnego. Lata są tu ciepłe – temperatury śr. ok. 15 °C, w wyższych partiach chłodniej. Zimy są mroźne: temperatury średnie od -5 °C w dolinach, do poniżej -10 °C powyżej granicy 1300 m n.p.m. Zdarzają się spadki temperatury do minus 30 °C.


Osadnictwo w Bieszczadach
Archeologia

Pierwsze ślady osadnictwa w Bieszczadach pochodzą z epoki neolitu (2500-1700 l.p.n.e.) i związane są z wpływami kulturowymi z Kotliny Panońskiej. Z epoki brązu (1700-700 l. p.n.e.) pochodzą znalezione w okolicach Leska, Stefkowej i Olszanicy różne przedmioty np. groty strzał i bransolety nawiązujące do tradycji kulturowych ludności zamieszkującej wówczas południowe stoki Karpat (kultura Otomani). Kulturę łużycką reprezentują np. stanowiska archeologiczne w Rajskiem oraz pojedyncze zabytki odnajdywane w miejscowościach w dolinie Sanu. Osadnictwo celtyckie rozwinęło się głównie w dorzeczu środkowego Sanu (Kultura puchowska). Początek osadnictwa we wczesnym średniowieczu widoczny jest w materiale archeologicznym z miejscowości Manasterzec, Hoczew, Myczkowce i Zwierzyń.


Historia

Zasadnicza ekspansja osadnicza przypada na schyłek panowania króla Kazimierza Wielkiego oraz królowej Jadwigi. W roku 1361 król nadał rozległe dobra rycerskiemu klanowi rycerzy przybyłych z Węgier – Piotrowi i Pawłowi Balom, którzy założyli kilkadziesiąt miejscowości wzdłuż żyznej doliny Hoczewki. W środkowym dorzeczu Sanu ziemię bieszczadzką kolonizowali śląscy Kmitowie i morawscy Herburtowie. W II poł. XIX wieku powstają w okolicach Bieszczadów pierwsze na świecie kopalnie ropy naftowej, budowane są również linie kolejowe łączące Węgry z Galicją.

W czasie II wojny światowej polskie Bieszczady były areną walk między wojskami niemieckimi, oddziałami słowackimi, Armią Czerwoną oraz UPA a polskim podziemiem niepodległościowym (AK – NSZ), a po wojnie pomiędzy UPA a Wojskami Ochrony Pogranicza, funkcjonariuszami Urzędu Bezpieczeństwa i innymi organami władzy państwowej polskimi i radzieckimi.

Działały tu m.in. oddziały partyzanckie Adama Winogrodzkiego, Józefa Pawłusiewicza, Mikołaja Kunickiego i Antoniego Żubryda. Od wiosny 1943 roku nasiliły się pierwsze walki polskiego podziemia (AK oraz partyzantki polsko-radzieckiej) ze zbrojnym ramieniem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów – UPA, która dopuszczała się wówczas mordów na ludności cywilnej, grabienia i palenia wsi, porywania mieszkańców.



Etnografia Bieszczadów

W XIV wieku pojawiają się w Bieszczadach wołoscy pasterze. W XVII i XVIII wieku Bieszczady przeżywają stopniowy upadek gospodarczy. W górskim trudno dostępnym terenie znajdują schronienie ludzie wyjęci spod prawa tzw. "beskidnicy" tołhaje trudniący się napadami na dwory, kupców i wsie. Znajdują oni protekcję wśród szlachty węgierskiej m.in. Drugethów, Aspermontów, Nagytuczych, Peteylich, Rakoczych, Wesselenych i Rekelych mających swoje dobra w Użgorodzie, Munkaczu, Trenczynie i Chyrowie. W okresie do roku 1947 w konsekwencji powojennych repatriacji, wysiedleń oraz akcji Wisła Bieszczady opuściło ponad 50 tys. dawnych mieszkańców tych ziem tj. Łemków, Bojków, Niemców i Rusinów karpackich. Migracje ludności zapoczątkowane po wojnie zakończyły się dopiero na przełomie lat 50. i 60. ubiegłego wieku. Obecni mieszkańcy Bieszczadów są w większości potomkami osadników z Pogórza Strzyżowskigo, Sokalszczyzny, Pogórza Dynowskiego, Pogórza Bukowskiego oraz Beskidu Sądeckiego i Cieszyńskiego.





Stary Sącz

Pierwsza wzmianka na temat Starego Sącza datowana jest na rok 1257, kiedy to książę krakowsko-sandomierski Bolesław Wstydliwy zapisał...